Twórcom "Pokolenia V" puściły hamulce. "The Boys" to przy tym niewinna bajeczka

Kadr z serialu "Pokolenie V", który 29 września zadebiutował na platformie Amazon Prime Video
Kadr z serialu "Pokolenie V", który 29 września zadebiutował na platformie Amazon Prime Video
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe
Bartosz Czartoryski

29.09.2023 12:26, aktual.: 02.10.2023 07:15

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Czy można przebić superbohaterskie szaleństwo, jakim od paru lat raczy nas absolutnie wariackie "The Boys"? Można i to jeszcze jak! "Pokolenie V" czyli młodzieżowy, choć wcale nie dla młodzieży, spin-off serialu właśnie wpadł na platformę Amazon Prime Video. Przygotujcie się na jazdę bez trzymanki.

Epoka superbohaterska nie zakończy się skomleniem, a hukiem, bo słabnące zainteresowanie wyczynami kolejnych półbogów odzianych w fikuśne kalesony to jedno, ale samo istnienie seriali tak wywrotowych jak "The Boys", to kolejny gwóźdź do trumny. Cóż, musiało się tak zdarzyć, jako że akcja niezmiennie rodzi reakcję.

Przekonaliśmy się wreszcie, co by było, gdyby nadludzkie moce posiedli wcale nie szlachetni harcerze i orleańskie dziewice, lecz nasz szkolny prześladowca i ta jędza spod dwójki. Co prawda, przeniesiony z komiksu Gartha Ennisa i Daricka Roberstona na mały ekran świat to wprawdzie cyniczny, nihilistyczny i przerysowany obraz, ale w głębi ducha boleśnie prawdziwy.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Dlatego zasadna była obawa, czy jest sens rozwadniania go spin-offami, czyli produktami odpryskowymi, które mają coś dopowiedzieć do głównej historii. Zwłaszcza biorąc pod uwagę ogromny sukces znakomitego pierwowzoru, bo przecież, jak podpowiada doświadczenie, da się już tylko gorzej. A jednak. Kto zdążył już napsioczyć na "Pokolenie V", ten niech klęknie na grochu, bo serial, co niewiarygodne, jeszcze bardziej dokręca śrubę.

I choć kusi, by powiedzieć, że nie chodzi tutaj wcale o te transgresje, to nie oszukujmy się — jednak trochę chodzi. Granice, jak się okazuje, są z gumy. Nie ma co wymieniać wszystkich akrobacji, jakie tu zaserwowano, ale pozwolę sobie zdradzić, że zabija się tu krwią menstruacyjną i uprawia seks z kobietą-miniaturką.

Oczywiście każda podobnie brutalna czy obsceniczna sztuczka kontrapunktowana jest autentycznie przejmującym ludzkim dramatem albo ostrą i trafną społeczną obserwacją. O tym byli "The Boys", o tym jest "Pokolenie V". To nadal zjadliwa satyra na współczesność, na popkulturę, na media (także te społecznościowe) i na płytkość pozbawionych refleksji doznań zapewnianych przez, a jakże, kino i telewizję.

Tyle że nowy serial, którego akcja dzieje się równolegle z wydarzeniami z czwartego sezonu produkcji macierzystej, wywraca na nice uwielbiany za oceanem gatunek komedii szkolnej, pokazując życie obdarzonych mocami młodych ludzi uczących się na superbohaterów. Jeszcze naiwnych, jeszcze niekoniecznie zepsutych, ale często obarczonych tą samą arogancją i butą, co ich dorosłe odpowiedniki.

Centralną postacią jest tu Marie Moreau, wykluczona cyfrowo sierota, która sprawuje kontrolę nad ludzkimi krwinkami (jest to jednocześnie i śmiercionośna broń, i narzędzie ratujące życie). Dziewczyna niespodziewanie zostaje przyjęta na uczelnię kształcącą podobnie uzdolnioną młodzież.

Choć pierwsze skrzypce grają tu relacje między uczniami, a na kampusie mieszkają wyłącznie silne, wyraziste osobowości — czyli mamy tu i książkowego mola, i ekscentryczkę, i pięknisia, za którym wszyscy szaleją — to zostają one kreatywnie wykorzystane, żeby wbijać kolejne szpile w toksyczne aspekty ponowoczesności. Ale nie tylko.

Bo "Pokolenie V" rozwija także superbohaterską mitologię, opowiada o młodych ludziach wykorzystywanych przez bliskich, rząd i korporacje. Pokazuje, jak zostali okradzeni z dzieciństwa i uginają się pod naporem traum zaserwowanych im przez tych, którzy mieli ich kochać i się o nich troszczyć.

Ale spokojnie, tematyczna powaga jest tutaj zawsze równoważona przez wszystko to, za co kochamy "The Boys", czyli absolutny brak dobrego smaku. Ba, niekiedy na tle tego, co dzieje się tutaj, tamten serial wydaje się być niemal stonowany. O hamulcu bowiem nie słyszano.

Ta ociekająca krwią i spermą mieszanka "X-Men", "Wednesday" i komedii Johna Hughesa to bezkompromisowa eksplozja wszystkiego, co perwersyjnie najgorsze, histerycznie zabawne i odstręczające, a na dodatek totalnie obłąkane.

Gośćmi najnowszego odcinka "Clickbaitu" są Kamila Urzędowska (pięknie malowana Jagna z "Chłopów") oraz Jan Kidawa-Błoński (reżyser sequela kultowej "Różyczki"). Na tapet wzięliśmy też: "Kosa", "Horror Story", "Imago", "Freestyle", "Święto ognia""Tyle co nic", czyli najciekawsze filmy 48. festiwalu Polskich Filmów Fabularnych. Możesz nas słuchać na Spotify, w Google Podcasts, Open FM oraz aplikacji Podcasty na iPhonach i iPadach.

Źródło artykułu:WP Teleshow
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (0)
Zobacz także