Młynarska obejrzała hity Netfliksa. Pisze o psychopatycznych oszustach

Paulina Młynarska o "Oszuście z Tindera"
Paulina Młynarska o "Oszuście z Tindera"
Źródło zdjęć: © East News | Piotr Kamionka/REPORTER
oprac. MD

18.02.2022 11:18, aktual.: 22.02.2022 11:17

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

"Fałszywy wizerunek, to nie jest wcale wyłączna domena przebiegłych oszustów, którzy prędzej czy później lądują za kratami" - pisze Paulina Młynarska po seansie "Oszusta z Tindera" i "Kim jest Anna?".

Od kilkunastu dni w TOP5 produkcji Netfliksa w Polsce utrzymuje się "Oszust z Tindera"serial "Kim jest Anna?". Ten pierwszy film to globalny fenomen, który opowiada historię Cecile, Pernilli i Ayleen, które zostały oszukane przez Simona Levieva. Druga produkcja oparta jest na prawdziwej historii Anny Sorokin, która podawała się za milionerkę z Europy i wyłudziła dziesiątki tysięcy dolarów od nowojorskiej elity. Choć można to ująć tak, jak Paulina Młynarska, która o bohaterce serialu pisze: "Anna to fenomenalna ściemniara, lat 25, urodzona w Rosji, która z kolei udawała niemiecką dziedziczkę w Nowym Jorku. Tam doiła luksusowe hotele, butiki, prywatnych bankierów, znanego prawnika (!) i rozliczne znajome".

Leviev i Sorokin oszukiwali, tworząc fałszywy wizerunek bogacza i bogaczki. "Ale jak to możliwe, że dorośli ludzie dają się nabrać na coś takiego? Pytamy, siedząc przed telewizorem.Tymczasem, ten fałszywy wizerunek, to nie jest wcale wyłączna domena przebiegłych oszustów, którzy prędzej czy później lądują za kratami" - punktuje dziennikarka.

Młynarska jest zdania, że nie ma co dziwić się temu, że ludzie wierzyli takim scammerom jak Anna Sorokin czy Simon Leviev, bo atrakcyjny, fikcyjny świat przedstawiają także celebryci i influencerzy z mediów społecznościowych.

"Oni też wpędzają, wcale nie tak naiwnych w długi, w kanał, w depresję. Tyle, że kasa oszukanych idzie do sponsorów na zakup bezsensownych dóbr luksusowych, a 'słupy' w postaci influencerek zgarniają procent i benefity w naturze" - komentuje.

I punktuje: "Oszust z Tindra, Anna, czy dowolna celebrytka obnosząca się z luksusowym życiem za kasę sponsorów w mediach społecznościowych są częścią psychopatycznej, narcystycznej kultury, która nastawiona jest wyłącznie na wizerunek i status".

Dziennikarka zwróciła uwagę, że w filmie "Oszust z Tindera" zabrakło opinii psychologów, którzy wyjaśniliby, jakie mechanizmy stoją za tym, że ludzie dają się wkręcać i w konsekwencji dają się oszukiwać na miliony. Zwraca uwagę:

"Specjaliści od uwalniania się spod wpływu narcystycznych psychopatów powtarzają jak mantrę, że w zderzeniu z kimś takim, nie wolno ci zapominać o tym, kim jesteś. Jakie są twoje wartości i skąd czerpiesz poczucie sensu. Bo narcyz psychopata, ten z Tindera i ten z Instagrama zawsze będzie próbował podważyć twoje poczucie własnej wartości i maksymalnie skołować. Po to by cię wydoić, użyć, wykorzystać. Dla siebie, albo dla sponsorów, co zresztą na jedno wychodzi".

"Twoja i moja sukienka z sieciówki jest OK, twoje mieszkanie jest w porządku, i tusza, i włosy, i uśmiech, i to, co jadłaś dziś na śniadanie. Jesteś wystarczająca, ważna, fajna i potrzebna. Tego się trzymajmy" - pisze Młynarska.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (6)
Zobacz także