Puściły jej nerwy. Dody w ogóle nie krępowały kamery Polsatu

Na dzień przed początkiem trasy "Aquaria" wszystkim puszczały nerwy
Na dzień przed początkiem trasy "Aquaria" wszystkim puszczały nerwy
Źródło zdjęć: © kadr z Polsatu

23.10.2023 21:57, aktual.: 23.10.2023 22:55

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

W ostatnim odcinku "Doda. Dream show" kamery towarzyszyły gwieździe na kilkanaście godzin przed pierwszym koncertem trasy "Aquaria". Emocje sięgały zenitu, a zespół artystki po raz kolejny przekonał się, jak bardzo jest wymagająca. Nie da się ukryć, że podczas prób generalnych gwiazda urządziła swojej ekipie piekło. Pytanie, czy było warto?

W poniedziałek 23 października Polsat wyemitował ostatni, ósmy odcinek reality show Dody, który odsłaniał przed widzami kulisy przeszło czteromiesięcznych przygotowań do trasy koncertowej "Aquaria", która ruszyła w połowie października. Wokalistka postawiła zarówno sobie, jak i swoim współpracownikom niezwykle ambitne zadanie, chcąc stworzyć spektakularne - i to nie tylko pod względem muzycznym, ale i wizualnym - widowisko.

Jak początkowo twierdziła przed kamerami Polsatu, trasa (a właściwie trzy koncerty, które odbyły się 12, 14 i 15 października w Warszawie) ma zakończyć pewien etap w karierze i być może ponownie przełamać się do występów na żywo, które do tej pory kojarzyły się jej nie tyle z radością, co serią traumatycznych wpadek, za które winą Doda obarczała przede wszystkim swoich współpracowników.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

I tak, jak w pierwszym odcinku "Doda. Dream show" to właśnie niekompetentny (zdaniem gwiazd) zespół Rabczewskiej zbiera największe cięgi, tak i w finale programu widzowie znów byli świadkami tego, jak trudna we współpracy bywa artystka.

Wymagający charakter Dody, artystki dążącej do perfekcji w każdym calu i oczekującej tego od ludzi, z którymi pracuje, w pełni objawił się podczas próby generalnej, na dzień przed pierwszym z trzech koncertów. Kamery pokazały liczne spięcia i awantury, do których dochodziło pomiędzy Dodą a jej najbliższym otoczeniem.

Rabczewska tradycyjnie już strofowała m.in. swojego zaprzyjaźnionego menadżera Rafała, który opieszale asystował jej w trakcie zmian kreacji, czy też, gdy okazało się, że nie ma pojęcia, jakie utwory zaprezentuje na koncercie. Do nieprzyjemnej wymiany zdań doszło też między gwiazdą a odpowiedzialnym za efektowne podnoszenie jej windami menadżerem technicznym. Ostatecznie, czego nie omieszkała podkreślić następnie przed kamerą Rabczewska, w każdym z tych wypadków to ona miała rację.

- Bardzo dobrze, że dopięłam swego, bo okazało się, że dostarczano mi windy, które jadą dwa razy wolniej od innych - stwierdziła triumfalnie.

- Takich mam ludzi - ubolewała Doda, dalej wymieniając, jak znów zawiedli ją współpracownicy. - Dzień przed koncertem nie jesteśmy przeliczyć żadnych wind, czasu na przebranie, maskara, nikt nie ma set listy, nie zna piosenek, jakie będę śpiewać.

Załamana tym, jak wygląda stan przygotowań na kilkanaście godzin przed koncertem, zaczynała nawet wątpić w ich intelekt: - Badam ich IQ - mówiła Doda.

Mimo tych wszystkich, zapewne wyolbrzymionych nieco na potrzeby programu trudności i "dram", jakie towarzyszyły przygotowaniom do trasy "Aquaria", wiemy, że Doda postawiła na swoim i przygotowała fanom spektakularne widowisko (recenzję jednego z koncertów znajdziecie tu). Co ciekawe, nawet połajani przed kamerami współpracownicy gwiazdy w finale mówili o niej wyłącznie z zachwytem.

- Praca z Dodą to duże wyzwanie, ale i zaszczyt - stwierdził producent trasy "Aquaria" Łukasz Zaradkiewicz.

- Słyszałem, że jesteś okropna, że nie szanujesz ludzi, że twoja moralność jest na niskim poziomie - powiedział, kierując się bezpośrednio do Dody, reżyser jej koncertu Michał Pańszczyk. - Wchodząc w ten projekt, nie oczekiwałem, że zmienię zdanie o tobie, a zmieniłem na maksa - podsumował. Pytanie, czy na podstawie ośmiu odcinków programu "Doda. Dream show" podobnego zdania są widzowie.

W najnowszym odcinku podcastu "Clickbait" rozmawiamy o horrorach, które bawią, strasząc, wspominamy ekranizacje lektur, które chcielibyśmy zapomnieć, a także spoglądamy na Netfliksowego "Beckhama", bo jak tu na niego nie patrzeć? Możesz nas słuchać na Spotify, w Google Podcasts, Open FM oraz aplikacji Podcasty na iPhonach i iPadach.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (32)
Zobacz także