WP

Eurowizja 2019: pierwszy półfinał wyprowadził was z równowagi? Podczas drugiego czekają was podobne emocje

Konkurs Eurowizji to właściwie festiwal kontrolowanego patosu, kiczu i rozrywki. Dobra piosenka majaczy gdzieś na dalszym planie. A my zapamiętujemy często to, co w nim najdziwniejsze. W drugim półfinale znów będziemy obserwować wykonawców, którzy wymknęli się kategoriom.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Przebieranki na Eurowizji nie robią już większego wrażenia
Przebieranki na Eurowizji nie robią już większego wrażenia (Youtube.com)
WP

Przed nami drugi półfinał Eurowizji. Choć dla nas emocje już opadły po tym, jak Tulia odpadła z konkursu, to festiwalowa zabawa dopiero się rozkręca. Najwięksi fani z pewnością tradycyjnie zasiądą przed telewizorami. Trzeba przyznać, że w tym roku wśród konkursowych propozycji są gotowe hity, które z pewnością świetnie poradzą sobie na radiowych listach przebojów (na przykład "22" Sarah McTernan z Irlandii czy "On a Sunday" Ester Peony z Rumunii).

Zobacz także: Eurowizja 2019: Tulia odpadła w półfinale. Macie wolną sobotę

Są piosenki, które zapewne będą królować w wakacje w niejednym europejskim klubie ("Walking Out" Srbuk z Armenii czy Chingiz z "Truth" z Azerbejdżanu to produkcje na naprawdę światowym poziomie). Nawet, jeśli nie wygrają konkursu, będą sobie świetnie radzić.

WP

W drugim półfinale nie brakuje też naprawdę intrygujących propozycji, jak choćby urokliwa akustyczna kompozycja "That Night" Carousel z Łotwy. Tutaj naprawdę trudno wymyślić komentarz inny niż komplement. Na siłę piosenki postawiła też Dania z Leonorą i jej utworem "Love is Forever". Może akurat ci artyści nie zapadną w pamięć dzięki show, ale zapewne wielu z was jeszcze przez dłuższy czas będzie nucić ich utwory.

Zobacz wideo: Roksana Węgiel odczaruje postrzeganie Eurowizji? "Weszła do pierwszej ligi show biznesu"

Na show zaś i porywającą do tańca piosenkę stawia zaś reprezentant Szwajcarii, Luca Hänni z piosenką "She Got Me". I to on z pewnością będzie jedną z najjaśniej błyszczących gwiazd wieczoru.

WP

Ale czym byłaby Eurowizja bez swojego rodzaju "wykwitów", piosenek, które właściwie nijak nie pasują do konkursu albo są tak przekombinowane, że wzbudzają największą dyskusję w sieci. W pierwszym półfinale takich nie brakowało, a kilka z nich, ku oburzeniu widzów (także zagranicznych), otrzymało więcej punktów niż Tulia i o dziwo przeszło do finału. Możecie być pewni, że i tym razem będziecie mieli o czym żywo dyskutować.

Zobacz także:Eurowizja 2019: zagraniczni widzowie oburzeni. "Okradli Polskę"

Litwa: Jurij Veklenko - Run with the Lions

WP

Blado na tle konkurentów w drugim półfinale wypada reprezentant Litwy. Konkurs Eurowizji niejednokrotnie pokazał, że poza wyjątkami (jak choćby Salvador Sobral z Portugalii, zwycięzca z 2017 r.) wątły wokalista stojący nieruchomo i śpiewający falsetem ballady… to zdecydowanie za mało, żeby zdobyć serca publiki. W tym przypadku naprawdę trudno mówić o wybitnym wykonaniu.

Chorwacja: Roko - The Dream

Tu mamy powtórkę z rozrywki. Znów nie mamy nic, poza wokalistą stojącym w snopie światła. Z tą różnicą, że skąpany w bieli artysta postanowił przytroczyć do białej ramoneski… anielskie skrzydła. Wszystko to już widzieliśmy, zazwyczaj w dużo bardziej widowiskowym wydaniu. Cóż, większego wrażenia prawdopodobnie Roko nie zrobi ani wykonaniem, ani stylizacją.

WP

Norwegia: KEiiNO - Spirit in the Sky

To chyba najdziwniejsza z propozycji w tegorocznym konkursie Eurowizji. Fakt, Północ niejednokrotnie wygrywała wysyłając nietuzinkowych i ekstrawaganckich wykonawców. Wystarczy wspomnieć Lordi z Finlandii (zwycięzców z 2006 r.), którzy zawojowali konkurs nie tylko ekstremalną muzyką, ale i kostiumami. To potrafiło zdziwić i zaszokować, wybić na tle innych, ale lata temu. Dziś przebieranki i udziwniane show nie wystarczą, żeby zyskać uznane publiczności. Tymczasem niektóre kraje wciąż próbują na swój sposób wykorzystać ten patent.

Tym razem Norwegia wydaje się podążać właśnie tym tropem i wystawia grupę KEiiNO. Dzisiaj cukierkowa wokalistka z rogami, jeden wokalista wystylizowany na kota i drugi stylizujący się na wikinga to trochę za mało. Kuriozalne połączenie elektroniki, popu i stylizowanych na zaśpiewy Wikingów wstawek to raczej nie jest to, czego oczekuje się od konkursu Eurowizji. Miszmasz, który miał być zapewne eklektyczny, jest zwyczajnie dziwaczny. Do tego dorośli ludzie w infantylnych strojach? To nawet jak na konwencję kiczu za dużo.

WP

Albania: Jonida Maliqi - Ktheju tokës

Tegoroczna propozycja Albanii wpisuje się w trend, który szczególnie polubiły diwy występujące na Eurowizji. Co roku pojawia się przynajmniej jedna, która prezentuje połączenie tradycyjnej muzyki swojego kraju ze śpiewem operowym w nowoczesnym wydaniu. Takie kompozycje są często doceniane przez głosujące komisje, ale zdecydowanie rzadziej przez widzów. To się zwyczajnie przestało sprawdzać. Wyjątkiem była ostatnio Jamala z Ukrainy (zwyciężczyni z 2016 r.) która szturmem podbiła serca słuchaczy i wygrała Eurowizję. Czy Jonida powtórzy jej sukces? Wątpliwe.

Mołdawia: Anna Odobescu - Stay

Większego wrażenia raczej nie zrobi też reprezentantka Mołdawii. Jej piosenka jest podniosła, romantyczna, wzruszająca. Jak inne diwy udowadnia, że konkursowa piosenka musi być patetyczna. W ostatnich latach Eurowizja zdążyła pokazać, ze zupełnie nie na to stawia. Zamiast ckliwych ballad oczekuje albo show, albo prawdziwych emocji. Tu możemy spodziewać się wyjątkowego występu, ale rodem z operetki.

A wy co sądzicie o uczestnikach drugiego półfinału? Macie swoich faworytów?

Polub WP Teleshow
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP