Trwa ładowanie...

Propaganda i brutalne teksty. Puścili to w TVP w biały dzień [OPINIA]

Podczas koncertu promującego polskie wojsko można było w biały dzień usłyszeć w TVP groźby o "dostaniu gazem" i przechwałki o szczuciu ludzi agresywnym psem.

"Razem dla bezpiecznych granic""Razem dla bezpiecznych granic"Źródło: screen z programu
d354yra
d354yra

W niedzielę, 17 września, w Suwałkach odbył się koncert pod hasłem "Razem dla bezpiecznych granic". Data i miejsce nie były przypadkowe: impreza zorganizowana została w rocznicę rosyjskiej napaści na Polskę w 1939 roku, a scena stanęła na Przesmyku Suwalskim, strategicznym obszarze, o którym często się mówi w analizach nt. ewentualnego ataku ze strony Rosji.

Przez dwie godziny na scenie promowano polskie wojsko i chwalono jego działania, w tym wspólne akcje ze Strażą Graniczną na granicy białoruskiej, gdzie w lasach giną imigranci próbujący dostać się do UE. Ale o tym nikt się nie zająknął.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

PiS robi przysługę Holland. Ekspert nie ma wątpliwość

Polska zaatakowana

Prawdziwym headlinerem imprezy był minister obrony Mariusz Błaszczak, który wystąpił na początku z propagandowym przemówieniem. Zaczął je od informacji, że Polska została zaatakowana - wyjaśnił, że chodzi o atak hybrydowy - ale wojsko we współpracy ze Strażą Graniczną skutecznie broni granic. Potem dodał jeszcze, że "jesteśmy wdzięczni polskiemu wojsku i będziemy wciąż je wspierać".

d354yra

Mówił, dość oględnie, o polityce rządu dotyczącej obronności, np. o zakupach sprzętu wojskowego. Wspomniał też o tym, że PiS tworzy "nowe jednostki tam, gdzie zostały zlikwidowane" - w domyśle: likwidowane przez poprzednie rządy, co było powtórzeniem zmanipulowanego przekazu od wielu dni prostowanego przez niezależnych analityków wojskowości. Minister powitał też swoich odpowiedników z krajów bałtyckich, podkreślając międzynarodowy charakter imprezy.

W Suwałkach byli także żołnierze z tych państw. W pewnym momencie doszło w związku z nimi do żenującego incydentu: prowadzący koncert Rafał Brzozowski zaczął mówić do litewskiego oddziału po polsku. Na koniec zwrócił się do Litwinów z niemal kolonialną wyższością: "no przecież rozumiecie".

"Bo oberwiesz gazem"

Potem zaczęły się występy: nieco kuriozalny miks bogoojczyźnianego patriotyzmu i rozpaczliwych prób stworzenia nowej formy promowania wojskowej przemocy za pomocą języka popkultury.

W repertuarze były więc nowe wersje klasycznych piosenek wojskowych, patriotycznych, legionowych czy powstańczych. Dyżurni piosenkarze i piosenkarki TVP z Rafałem Brzozowskim na czele z minami godnymi dużo lepszej sprawy śpiewali o strzelaniu, zabijaniu, gonieniu wroga i o tym, jak wspaniale jest w wojsku.

d354yra

Jeszcze bardziej koszmarnie robiło się, kiedy na scenę - dokładnie tak jak w Kołobrzegu w najlepszych latach propagandowego PRL-owskiego festiwalu piosenki żołnierskiej - wchodzili umundurowani naturszczycy: śpiewający żołnierze i żołnierki. Ich występy nie broniły się w żadnej mierze pod względem artystycznym, męczyły topornością i prostotą, której daleko było do szlachetności. Momentami przerażały też brutalnymi tekstami, takimi jak choćby wersy o "rozgrzanej lufie" czy ostatnie słowa jednego z prymitywnych utworów w stylu militarnego hip-hopolo, w którym sporo było gróźb wobec wrogów: "nie podchodź, bo oberwiesz gazem".

Wszystkim przygrywał Reprezentacyjny Zespół Artystyczny Wojska Polskiego, śpiewał chór w mundurach, pojawiał się też umundurowany zespół taneczny. Militarne elementy pojawiały się również w scenografii: scenę dekorowała siatka maskująca, w kadrze co i rusz pojawiały się wojskowe pojazdy. Kamera z lubością przesuwała się też nad sektorami widowni wypełnionymi umundurowaną publicznością. Trudno powiedzieć, czy byli to żołnierze, ściągnięci z posterunków, których - według słów powtarzanych wielokrotnie ze sceny - trzeba zaciekle bronić bez żadnej przerwy czy raczej - jak się już zdarzało w TVP - wynajęci i przebrani statyści.

d354yra

Polski żołnierz szczuje psem

Przy tego typu piosenkach można się było co najwyżej śmiać, ale kpina zmieniała się w prawdziwy niesmak podczas filmowych przerywników. Płynęła z nich ślepa propaganda dotycząca polityki obronnej PiS-u, ośmieszonej w ostatnim czasie wielokrotnie. W filmach nie było jednak oczywiście mowy o sprzedawaniu przez polskich urzędników wiz Schengen "filmowcom z Bollywood" czy o bałaganie wokół rosyjskiej rakiety, która przeleciała nad połową Polski.

Były za to wywiady z mieszkańcami przygranicznych domów, którzy dziękowali wojsku za opiekę - choć nie było do tej pory jakichkolwiek incydentów, świadczących o tym, że uchodźczynie i uchodźcy mają agresywne zamiary wobec miejscowej ludności.

Były też ckliwe wywiady z żołnierzami: stojąc pod słynnym granicznym płotem z lufami skierowanymi w stronę lasu, gdzie zamarzały i znów będą zamarzać dzieci, opowiadali o… własnych dzieciach, które tęsknią za nimi w domach. Prezentowali też z dumą sprzęt, służący do zastraszania uchodźczyń i uchodźców i wyrzucania ich za płot.

d354yra

Najbardziej nieprzyjemnie zrobiło się natomiast, kiedy jeden z żołnierzy pokazywał groźnego psa, potężnego owczarka niemieckiego. "Roksy warknie i uchodźcy chowają się do lasu" - tak wojskowy z polskim orłem na mundurze chwalił się przed tysiącami widzek i widzów szczuciem ludzi agresywnym psem.

Koncert TVP okazał się wydarzeniem nieznośnym: nachalną propagandą wojska, broni, przemocy, w której trudno było znaleźć jakiekolwiek elementy wartościowe pod względem artystycznym. Była to raczej współczesna wersja kołobrzeskiego festiwalu piosenki żołnierskiej z elementami zaczerpniętymi wprost z buńczucznych sanacyjnych wieców propagandowych spod hasła "Silni, zwarci, gotowi". Na scenie w Suwałkach dużo było przede wszystkim tych, którzy za pieniądze TVP gotowi są na wszystko.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d354yra
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d354yra