Trwa ładowanie...

"Królowa Charlotta" już jest na Netfliksie. Opowieść ze świata Bridgertonów - oglądać czy sobie darować?

"Królowa Charlotta" to jest spin-off, o którym nie wiedzieliście, że potrzebujecie, a naprawdę potrzebowaliście. Osłodzenie czasu oczekiwania na kolejną odsłonę "bridgertonowych" historii nie mogło być bardziej wciągające.

Królowa Charlotta będzie rządzić na Netfliksie od 4 majaKrólowa Charlotta będzie rządzić na Netfliksie od 4 majaŹródło: Netflix
d44nj6e
d44nj6e

Twórcy (w tym słynna Shonda Rhimes, odpowiedzialna za sukces "Chirurgów" czy "Skandalu") sięgnęli po jeden z ciekawszych wątków z uniwersum, opartą na prawdziwych wydarzeniach opowieść o miłości i początkach panowania na brytyjskim tronie króla Jerzego III i królowej Zofii Charlotty. Jak to jednak i u "Bridgertonów" bywało, elementy historyczne są jedynie kanwą, na pierwszy plan jak zawsze wysuwają się miłość, pożądanie i szaleństwo.

Młoda, zaledwie 17-letnia Charlotte (India Amarteifio), zamieszkująca Wielkie Księstwo Meklemburgii-Strelitz, pewnego słonecznego dnia dowiaduje się, że starszy brat i głowa rodziny, zdecydował o jej rychłym zamążpójściu. Dziewczyna nie zna wybranka, nie wie, jak ten wygląda, czym się interesuje ani co ją czeka na obcym dworze, wśród nieznajomych, do tego w zupełnie nieznanym kraju – w tym przypadku jest to klasyczny wybór z rozsądku.

Zobacz wideo: "Bridgertonowie" Netfliksa. Nicola Coughlan o wpadce na planie

Na miejscu nic nie zapowiada, by miało być lepiej, a twórcy świetnie pokazują ten stan zagubienia młodej osoby i absolutny chaos panujący wszędzie wokół, z którym nastolatce przyjdzie się zmierzyć. Charlotte staje wobec życiowego wyboru, który tak naprawdę nigdy nie był jej własny, ale z konsekwencjami będzie musiała zmierzyć się sama.

d44nj6e

Na szczęście, wbrew pierwotnym oczekiwaniom, że przyszły król Anglii okaże się gburem i trollem, Jerzy (Corey Mylchreest) od razu przypada dziewczynie do gustu, choć wiele elementów jego życia pozostaje pilnie strzeżoną tajemnicą, o których Charlotte dowie się w swoim czasie.

Czy królowa Charlotta urzeknie widzów jak rodzina Bridgertonów? Netflix
Czy królowa Charlotta urzeknie widzów jak rodzina Bridgertonów?Źródło: Netflix

"Królowa Charlotte" ma wszystko to, za co pokochaliście "Bridgertonów" – wciągające dworskie historie, płomienne romanse (choć tym razem ze względu na wiek bohaterki pokazywane trochę mniej dosłownie), wysublimowane kostiumy i peruki, przebogate wnętrza, zaaranżowane na dworską modłę współczesne popkulturowe hity czy młodych (jeszcze) nieznanych aktorów o dużym potencjale.

Ma też to, co mogło wam w tamtym serialu przeszkadzać. Nie jest on z pewnością przykładem doskonałego scenopisarskiego dzieła, nie wpisze się do kanonu najwybitniejszym serialowych pozycji, cechuje go spora powtarzalność, a może i brak większych ambicji. Mimo to można z niemal stuprocentową pewnością prorokować, że "Królowa Charlotte" zawładnie netfliksowym box officem.

"Królowa Charlotta" zabierze widzów do dworskiego świata pełnego przepychu Netflix
"Królowa Charlotta" zabierze widzów do dworskiego świata pełnego przepychuŹródło: Netflix

Produkcje Shondy Rhimes mają to do siebie, że pod pozorem błahej rozrywki proponują czasem znacznie istotniejsze drugie dno. To zaserwowane w lekkiej formie, może wydawać się nieistotnym czy drugoplanowym. Nic bardziej mylnego. Rhimes i spółka rzeczy ważne umiejętnie wplatają do fabuły, sprawiając wrażenie, że celowo traktują je po macoszemu, by po cichu i bez fanfar wprowadzać metodycznie nową jakość produkcji serialowej.

Nie każdemu się to podoba, a z "Charlotte" zapewne inaczej nie będzie. Bez wątpienia wśród tematów do dyskusji o serialu przewijać się będą kwestie rasy i historycznej dokładności (bardzo skromnej), ale też choroby psychicznej króla Jerzego i sposobów jej leczenia. Jak to jednak z takimi produkcjami bywa – nie warto brać tych wątków zbyt poważnie, a odpowiedzi szukać raczej w książkach niż w zgrabnym, wciągającym i kolorowym, ale wciąż telewizyjnym serialu.

W najnowszym odcinku podcastu "Clickbait" z jednej strony znęcamy się nad "Bring Back Alice""Randką, bez odbioru", a z drugiej - postulujemy o przywrócenie w Polsce zawodu swatki (w "Małżeństwie po indyjsku" działa to całkiem sprawnie). Możesz nas słuchać na Spotify, w Google Podcasts, Open FM oraz aplikacji Podcasty na iPhonach i iPadach.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d44nj6e
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d44nj6e