Trwa ładowanie...

Ewa Wanat przeprosiła swoich pracowników za to, że na nich krzyczała. Tłumaczy, dlaczego to zrobiła

Po przeczytaniu wyznania Karoliny Korwin-Piotrowskiej o tym, że była w pracy mobbowana, Ewa Wanat rozliczyła się ze swojej przeszłości i przeprosiła pracowników. Teraz mówi, dlaczego to zrobiła.

Share
Ewa Wanat przeprosiła swoich pracowników Ewa Wanat przeprosiła swoich pracowników Źródło: PAP
d3dv8fd

W książce "Wszyscy wiedzieli" Karolina Korwin-Piotrowska opisała, jak wyglądał mobbing w redakcji "Gali", w której pracowała przed laty. Oprócz swojej historii przeprowadziła też wywiady z osobami ze świata filmu i teatru, które też były ofiarami mobbingu ze strony wykładowców szkół artystycznych.

Ewa Wanat, była redaktor naczelna TOK FM, napisała na Facebooku, że przeczytała wywiad Korwin Piotrowskiej, w którym wspomina drącego się na nią szefa. Musiała przyznać, że i ona zachowywała się tak w stosunku do ludzi, z którymi pracowała.

Wanat napisała na Facebooku, że przeczytała wywiad Korwin-Piotrowskiej, w którym wspomina drącego się na nią szefa. Musiała przyznać, że i ona zachowywała się tak w stosunku do ludzi, z którymi pracowała.

Karolina Korwin Piotrowska: "Przez mobbing nie mogłam być na pogrzebie ojca"

"I co tu dużo gadać - ja się strasznie darłam w TOK FM, okropnie. Co robiłam moim współpracowniczkom i współpracownikom dotarło do mnie dopiero niedawno. Człowiek się drze, jak nie jest pewien swego. Tyle mogę powiedzieć. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Przepraszam".

W wywiadzie z NaTemat Wanat wyjaśniła, dlaczego zdecydowała się przeprosić.

d3dv8fd

- Szef nie powinien zarządzać krzykiem. Teraz to rozumiem, jednak przez dziewięć lat mojej pracy w Toku było inaczej. Bywały sytuacje, gdy się darłam na podwładnych, nie czekając na wytłumaczenie. Reagowałam bardzo emocjonalnie, gdy coś nie szło jak w zegarku. Dojście do tego, że tak nie można, było procesem, który trwał latami. Zmieniłam się ja, zmienił się świat. Chcę powiedzieć jasno i wyraźnie: nie usprawiedliwiam się. Dla takiego zachowania nie ma usprawiedliwienia. Dlatego przepraszam wszystkie osoby, które skrzywdziłam. Bez żadnego "ale".

Dziennikarka podzieliła się też wspomnieniem.

- Na imprezie pożegnalnej załoga rozdała T–shirty z napisem "Nie płakałem po papieżu, płakałem po Ewie Wanat". Po moim nazwisku była gwiazdka, a poniżej dopisek "może to syndrom sztokholmski". Wtedy wydawało mi się to śmieszne. Dziś wręcz przeciwnie.

Wanat została zapytana, kiedy po raz pierwszy któryś z szefów na nią nakrzyczał.

- Pamiętam, ale zaznaczam, że to nie dlatego sama krzyczałam na swoich podwładnych. Pewnego dnia – a było to na początku mojej pracy w Toku – dostałam telefon od Adama Michnika, który zresztą nie był moim szefem. No ale wiadomo, autorytet. Wrzeszczał na mnie. Już nie kojarzę, o co chodziło. Byłam tym strasznie roztrzęsiona, ale nie postrzegałam tego wtedy jako czegoś niewłaściwego. Wszyscy wiedzieli, że Michnik się drze.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d3dv8fd
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d3dv8fd