Trwa ładowanie...

W Kanadzie spalono kościoły. "To gest niezgody na krycie sprawców"

Joanna Gierak-Onoszko skomentowała wydarzenia w Kanadzie, gdzie po odkryciu zbiorowych mogił ze szczątkami dzieci doszło do zniszczenia budynków sakralnych. Zdewastowano też pomnik Jana Pawła II.

Share
Zabawki i dziecięce buty pozostawione przed budynkiem Uniwersytetu Ryersona w Toronto po odkryciu zbiorowej mogiły w Kamloops
Zabawki i dziecięce buty pozostawione przed budynkiem Uniwersytetu Ryersona w Toronto po odkryciu zbiorowej mogiły w Kamloops Źródło: Getty Images
d37pii4

W maju tego roku w Kamloops w Kanadzie na terenie szkoły dla rdzennych dzieci odkryto nieoznakowany zbiorowy grób. W środku znajdowały się szczątki 215 osób. Z kolei w czerwcu w prowincji Saskatchewan na terenie działającej w latach 1899-1997 szkoły Marieval znaleziono szczątki 761 osób, głównie dzieci, których zgony nie zostały udokumentowane.

Sprawę w rozmowie z Polsat News skomentowała Joanna Gierak-Onoszko, autorka wstrząsającego reportażu "27 śmierci Toby'ego Obeda" opowiadającego o kanadyjskich szkołach z internatem dla rdzennych obywateli. Prowadzone przez Kościół placówki zabierały dzieci z domów i wtłaczały w całkiem nowy kontekst kulturowy. Ale nie tylko. Dzieci często doświadczały tam okrutnej przemocy, także seksualnej. Szkoły zostały zamknięte dopiero w latach 90. XX wieku.

- Tragiczne odkrycia, o których mówią teraz media na całym świecie, są szokujące, ale nie są zaskakujące - mówi Gierak-Onoszko. - O losie rdzennych uczniów wcielanych przemocą do szkół rezydencjalnych wiadomo od dawna. Ponure dziedzictwo tego systemu wiąże się też z zaginięciami i ze zgonami tych dzieci. Teraz odnajdywane są groby, których istnienia domyślano się od dawna.

Abp Głódź odpowiada dziennikarzom. "Nikogo nie skrzywdziłem”

W 2015 r. ukazał się raport Komisji Prawdy i Pojednania na temat praktyk prowadzonych w placówkach. Wynika z niego, że w czasie pobytu w szkołach zmarło ok. 4 tys. dzieci. W rzeczywistości mogło być ich o wiele więcej.

d37pii4

- Praktyką było nieinformowanie rodziców o tym, że dziecko zachorowało lub zaginęło, a warunki bytowe w tych szkołach były okrutne. Na początku XX wieku szacowano, że nawet 70 proc. dzieci, które trafiały do takich szkół, ginęły – tłumaczy Gierak-Onoszko.

W miejscu odkrycia szczątków ludzkich przed szkołą w Marieval ustawiono symbolicznie lampki solarne Getty Images
W miejscu odkrycia szczątków ludzkich przed szkołą w Marieval ustawiono symbolicznie lampki solarneŹródło: Getty Images

Powodem śmierci dzieci były m.in. tragiczne warunki mieszkaniowe, choroby, brak opieki medycznej i samobójstwa.

Odkrycie zbiorowych grobów wywołało oburzenie w Kanadzie. Spalono cztery kościoły katolickie i zdewastowano pomnik Jana Pawła II przy polskim kościele w Edmonton. - Przypadki dewastowania katolickich obiektów kultur odbieram jako gest niezgody na milczenie Kościoła i krycie sprawców – powiedziała Gierak-Onoszko.

Reportażystka skrytykowała też zachowanie niektórych Polaków: - Oburzająca jest reakcja wielu przedstawicieli kanadyjskiej Polonii, Polaków mieszkających w Kanadzie i Kanadyjczyków polskiego pochodzenia, którzy rozpaczają nad pobrudzonym pomnikiem, a ignorują i nie komentują tragicznych losów tysięcy dzieci, które zostały w tych szkołach skrzywdzone - twierdzi Gierak-Onoszko i dodaje: - Pomnik zawsze można umyć, pomalować, a życia tych dzieci nikt już nie zwróci. Warto zastanowić się nad proporcjami zniszczeń i krzywdy.

d37pii4

Hierarchowie Kościoła do dziś nie przeprosili za wyrządzone krzywdy, choć byli ich świadomi.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d37pii4

Podziel się opinią

Share

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d37pii4
d37pii4