W dzieciństwie grał w "M jak miłość". Teraz atakuje TVP

W dzieciństwie grał w "M jak miłość". Teraz atakuje TVP
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe

26.08.2020 19:45, aktual.: 26.08.2020 22:11

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Franciszek Przybylski lata temu wcielał się w syna serialowej Marty. Przyznał, że wstydzi się swojego występu w "M jak miłość" i tego, co obecnie serwuje widzom Telewizja Polska.

"M jak miłość" niedawno świętowało 20-lecie nadawania na antenie TVP2. Naturalnie przez ten czas zmieniała się obsada. Niektórzy aktorzy odchodzili, pojawiali się nowi. Na samym początku do ekipy serialu przynależał Franciszek Przybylski który przez 6 lat wcielał się w Łukasza, syna bohaterki granej przez Dominikę Ostałowską.

Z okazji rocznicy nadawania serialu młodociany aktor zebrał się na zwierzenia. Przyznał, że pomimo wielu miłych chwil u boku starszych, doświadczonych aktorów, zdarzały się też gorsze momenty.

"Niekoniecznie wszystkie moje wspomnienia z M-ką ("M jak miłość" - przyp.red.) są pozytywne. Moi najbliżsi wiedzą, ile tak naprawdę kosztowała mnie cała ta przygoda. Bycie dzieciakiem, którego ok. dwa razy w tygodniu ogląda w TV przez kilka lat średnio 10 mln Polaków, to jest konkret. Wstydziłem i do dziś wstydzę się tego serialu. Od pewnego momentu, granie w nim wydawało mi się być po prostu siarą. M.in. dlatego zwiałem" - napisał Franciszek Przybylski na Instagramie.

Obecnie Łukasz z "M jak miłość" jest studentem Wydziału Operatorskiego i Realizacji Telewizyjnej w szkole filmowej w Łodzi. Otwarcie nie szczędzi krytyki Telewizji Polskiej.

"Telewizja Polska to od kilku lat instytucja pełna jadu, kłamstw, oszczerstw i nikczemności. Jest to wyjątkowy paradoks, że telewizja odpowiedzialna za ten fenomen, jakim jest "M jak miłość", dzisiaj reprezentuje sobą wszystko, co rzekomej miłości przeczy" - twierdzi aktor.

Franciszek Przybylski bardzo emocjonalnie odbiera treści emitowane przez stację, z którą niegdyś współpracował. Ma do nich żal, że przyczyniają się do podziału społeczeństwa.

"Jestem wściekły, kiedy widzę jak Ci sami ludzie, którzy odpalają sobie wieczorami to serialicho i uśmiechają się widząc chatę w Grabinie, rano kiedy się budzą, dostają do jajecznicy propagandową papkę, która ścina im mózgi i sprawia, że najchętniej wyszliby z domu i zaje... sąsiada za to, że jest inny niż oni sami. To nie jest miłość" - podsumował.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (487)
Zobacz także