Materiał "Wiadomości" TVP zniknął. Ale w internecie nic nie ginie

- Cała sprawa ma też ciekawy polski wątek, który może mieć znaczenie dla naszego kraju - mówił we wstępie do materiału  Michał Adamczyk
- Cała sprawa ma też ciekawy polski wątek, który może mieć znaczenie dla naszego kraju - mówił we wstępie do materiału Michał Adamczyk
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe

30.10.2021 22:53

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Z internetowych zasobów "Wiadomości" TVP zniknął fragment wydania programu z lipca 2019 r. Znajdowały się w nim peany na cześć Ursuli von der Leyen i europosłów PiS, które dziś z perspektywy czasu mogą wydawać się dość niezręczne. Ale w internecie nic nie ginie.

Jedyny ślad po reportażu "Nowe rozdanie, nowe możliwości" Maksymiliana Maszendy to wpis na oficjalnym Twitterze "Wiadomości" z 17 lipca 2019 r. Niestety, po kliknięciu w link pojawia się komunikat "Błąd 404 – żądana strona nie została znaleziona!", następnie użytkownik zostaje przekierowany na stronę główną serwisu "Wiadomości" TVP.

Jednak w internecie nic nie ginie. Użytkownik Twittera FlasH, który niedawno informował o swoim odkryciu, dotarł do reportażu i opublikował go w całości w serwisie Wykop. Znalezisko błyskawicznie zostało "wykopane" ponad 3 tys. razy. Co takiego znalazło się materiale?

Bez mała czterominutowy reportaż Maszendy poświęcony jest Ursuli von der Leyen, która 16 lipca 2019 r. została wybrana przez Europarlament na przewodniczącą Komisji Europejskiej. Zdecydowała minimalna liczba głosów – "za" było 383 europosłów, "przeciw" 327, a 22 wstrzymało się od głosu.

Jak podkreślał dziennikarz TVP, do zwycięstwa Ursuli von der Leyen przyczynili się polscy europosłowie.

- Decydujące okazały się głosy europejskich konserwatystów z Polski z Prawa i Sprawiedliwości, którzy dotrzymali słowa - mówił w materiale Maszenda.

- Gdyby nie PiS, dzisiaj cieszyłaby się lewica, Zieloni, komuniści, którzy głosowali przeciwko niej - tłumaczył "Wiadomościom" Ryszard Czarnecki.

Z kolei stały komentator "Wiadomości" Jacek Karnowski nazwał poparcie przez PiS kandydatury Niemki "najlepszym rozwiązaniem w tej konstelacji".

Maszenda podkreślił, że o poparcie dla Von der Leyen zabiegała u Mateusza Morawieckiego Angela Merkel, a sam premier Polski sprzeciwił się nominacji na to stanowisko Fransa Timmermansa, któremu nie podobało się m.in. "upolitycznienie sporu o reformę sądownictwa".

- To moment bardzo ważny, bo obóz rządzący w Polsce został uznany, przynajmniej przez główny nurt chadeków, za prawomocnego partnera politycznego. To jest bardzo ważne zdarzenie. Nie mamy izolacji, a mamy udział w dużej europejskiej grze i to pozycji podmiotowych - ponad 2 lata temu Karnowski nie krył entuzjazmu.

Dziś powyższe słowa mogą brzmieć w ustach polityków PiS i prorządowych mediów dość niezręcznie zważywszy na kary nałożone na Polskę, zablokowanie pieniędzy z Funduszu Odbudowy i warunki, jakie Ursula von der Leyen stawia polskiemu rządowi. A są to uzależnienie wypłat od likwidacji Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, zobowiązania do zmiany systemu dyscyplinarnego i przywrócenia sędziów odsuniętych od orzekania.

- Cała sprawa ma też ciekawy polski wątek, który może mieć znaczenie dla naszego kraju - mówił we wstępie do materiału Maszendy prowadzący "Wiadomości" Michał Adamczyk. Z perspektywy czasu jego słowa okazały się prorocze.

Nie wiadomo, czy reportaż z lipca 2019 r. zniknął akurat teraz, czy nastąpiło to wcześniej. Być może to przypadek i możemy mówić o niezwykłym zbiegu okoliczności.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (320)
Zobacz także