Trwa ładowanie...

Ubierał Jackie Kennedy i Lizę Minnelli. "Halston" to historia upadku z wysokiego konia

Porównywany był z Yvesem Saint Laurentem czy Hubertem de Givenchy. Miał być pierwszym amerykańskim projektantem, który miał konkurować z francuskimi imperatorami mody. Roy Halston przyjaźnił się z Lizą Minnelli i ubierał Jackie Kennedy. Co mogło pójść nie tak? Odpowiedź brzmi: wszystko.

Share
Ewan McGregor jako Roy Halston w serialu Netflixa
Ewan McGregor jako Roy Halston w serialu NetflixaŹródło: Netflix
d4bbu41

O Halstonie poza kręgiem najbardziej zagorzałych wielbicieli mody z górnej półki nie słyszało wielu. Okazuje się jednak, że to błąd, biorąc pod uwagę, że swego czasu ten amerykański projektant znajdował się na ustach wszystkich, stawiany w jednym szeregu z francuskimi mistrzami: Yvesem Saint Laurentem czy Hubertem de Givenchy.

Miewał wzloty i upadki, ale miał też artystyczną wizję. To, czego mu natomiast brakowało, doprowadziło do jego ostatecznego upadku: biznesowego zacięcia, zdrowego rozsądku i szczerych doradców.

d4bbu41

Serial Netfliksa (premiera 14 maja) z Ewanem McGregorem w roli głównej mieni się feerią barw, mniej i bardziej dramatyczne sceny zmieniają się jak w kalejdoskopie, wokół projektanta pojawiają się i znikają ludzie, przyjaciele, kochankowie, pochlebcy, krytycy i biznesmeni. Każdy chce posiadać coś, co stworzył i czego dotknął. Teraz jest jego najlepszy czas, choć jak się okazuje, trwa on zdumiewająco krótko.

O Royu Halstonie Frowicku świat usłyszał po raz pierwszy, gdy Jackie Kennedy postanowiła założyć toczek jego projektu na inaugurację prezydentury męża. Dosłownie chwilę później do stanowiska z kapeluszami Halstona prowadzonego jeszcze w domu towarowym ustawiały się długie kolejki nowojorczanek spragnionych choć odrobiny glamouru i splendoru charakterystycznego dla Pierwszej Damy.

Ten jednorazowy sukces nie był, bo też być nie mógł, zwiastunem wieloletniej świetnej passy. W biznesie i w sztuce nic nie dzieje się przecież samo przez się, ale zwykle jest wypadkową wielu elementów, niebywale zmiennych. W krytycznym momencie projektantowi zabrakło smykałki do interesów i profesjonalnego doradztwa.

d4bbu41

Nigdy nie zależało mu na cyferkach – o ile tylko miał pieniądze, ani na drobnostkach takich jak umowy, paragrafy, własność intelektualna. Oczekiwał atencji i świętego spokoju, by w swojej własnej zamkniętej enklawie tworzyć, wymyślać coraz to nowe projekty i koncepty, na skraju różnych dziedzin sztuki.

Spychanie formalności na dalszy, albo nawet ostatni plan, doprowadziło jednak do ostatecznego upadku projektanta, a dziś służy jako przykład ku przestrodze dla wszystkich tych, którzy sądzą, że w biznesie jest miejsce na sentymenty i taryfy ulgowe. Halston z panteonu amerykańskich projektantów mody został zepchnięty do rangi nazwisk-marek, które wyprodukują i zareklamują wszystko, co da się sprzedać.

Chciał realizować projekty wizjonerskie dla wybranych, ale zderzył się z twardymi regułami rynku, nakazującymi unifikację, masowość i w konsekwencji utratę wyjątkowego charakteru. Kiedy natomiast zaczął zdawać sobie sprawę z bezpowrotnej utraty statusu, z impetem wsiąknął w kolorowy świat nowojorskiej bohemy skupionej wokół kultowego Studia 54, gromadzącego najgorętsze nazwiska tamtych czasów: Andy’ego Warhola, Biankę Jagger, Lizę Minnelli czy Anjelikę Huston.

Halston był przyjacielem Lizy Minelli Getty Images
Halston był przyjacielem Lizy MinelliŹródło: Getty Images

"Halston" w reżyserii Daniela Minahana ze scenariuszem między innymi Ryana Murphy’ego ("Glee", "Ratched", "American Horror Story") to biograficzny zarys bardzo ciekawego życia, niestety dość sztampowy. Poszczególne wyimki z fascynującej historii podane są w sposób poprawny, ale też tendencyjny. Zupełnie przeciwnie do tego, jakim człowiekiem był tytułowany bohater – ekstrawaganckim, wymyślającym się wciąż na nowo, wykraczającym poza przyjęte normy, swoją epokę i to, "co uchodzi".

d4bbu41

W tym miniserialu Netfliksa brakuje szaleństwa i kreatywnej energii, która mogłaby pokazać projektanta i czasy, w których żył, z pasją, zacięciem i zapamiętaniem. Mówimy przecież o Nowym Jorku końca lat 60. i 70., czyli tych najbardziej interesujących z punktu widzenia historycznego, socjologicznego, kulturowego. Jak zrobić to dobrze, pokazali wcześniej choćby twórcy serialu "Vinyl", który pulsował, tętnił życiem, ogłuszał niczym nieskrępowaną wolnością.

"Halston" ma dobre momenty – szczególnie gdy na ekranie pojawia się grana przez Krystę Rodriguez Liza Minnelli albo Elsa Peretti w wykonaniu Rebecki Dayan. Największym atutem produkcji pozostaje jednak sam McGregor, który ewidentnie dobrze się bawi wcielając w tak barwną i kontrowersyjną postać. Poza zabawą pozostaje też autentyczny, subtelnie (i paradoksalnie) uwypuklając rodzaj specyficznej naiwności swego bohatera, która ostatecznie doprowadziła go do upadku.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d4bbu41

Podziel się opinią

Share
d4bbu41
d4bbu41