"Takiego głosu na polskiej scenie już nie będzie". Tokarzewski wspomina Witolda Paszta

Jerzy Slota, Witold Paszt i Dariusz Tokarzewski podczas koncertu zespołu VOX w Sopocie
Jerzy Slota, Witold Paszt i Dariusz Tokarzewski podczas koncertu zespołu VOX w Sopocie
Karol Makurat/REPORTER
Przemek Gulda

19.02.2022 17:06

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Bliscy, przyjaciele, fani, artyści wspominają Witolda Paszta, który zmarł w wieku 68 lat w piątkowy wieczór. W rozmowie z nami wspomnieniem o przyjacielu podzielił się Dariusz Tokarzewski z zespołu VOX.

Zespół Vox powołał do życia Witold Paszt. Po raz pierwszy grupa wystąpiła przed publicznością w kwietniu 1979 r. na Międzynarodowej Wiośnie Estradowej w Poznaniu, na której zaprezentował piosenkę "Dwa życia, dwa nieba". Kwartet uczestniczył w radiowym plebiscycie Studia Gama oraz występował na krajowych i zagranicznych festiwalach piosenki. Wizytówką stał się "Bananowy song".

Vox stał się bardzo popularnym zespołem. Nie tylko w Polsce. Koncertował m.in. w Holandii, Szwecji i Stanach Zjednoczonych, a nawet na zaprzyjaźnionej swego czasu Kubie.

Dariusz Tokarzewski, członek zespołu Vox tak wspomina Paszta w rozmowie z WP:

Odszedł wspaniały człowiek i wspaniały muzyk. Wiele mogę o nim powiedzieć dobrego. Bardzo ważne jest z pewnością to, że niezwykle mocno kochał swoją rodzinę. Oddałby za nią wszystko. Do końca życia nie mógł się pogodzić ze stratą najukochańszej żony, która zmarła kilka lat temu. 

Zawsze ważne było dla niego pomaganie innym. Nigdy nie odmawiał, kiedy pojawiały się propozycje występu na koncertach charytatywnych. Kochał ludzi, ale kochał także zwierzęta – przez wiele lat był wolontariuszem w ogrodzie zoologicznym w Zamościu.

Jako muzyk był bardzo utalentowany: pisał świetne piosenki, miał wielką umiejętność tworzenia harmonii wokalnych, dysponował także bardzo charakterystycznym głosem. Dziś można śmiało powiedzieć, że to był głos nie do podrobienia, nie będzie już takiego na polskiej scenie. Jako wykonawca był jednak także surowy wobec innych i samego siebie. Po każdym koncercie rozliczał każdego z tego, co się nie udało.

Zawsze gorąco protestował, gdy ktoś mówił, że tego wieczoru publiczność była słaba. Powtarzał: nie ma złej publiczności. Jeśli się źle bawi, to znaczy, że artysta jest słaby, albo się nie stara. 

Trudno nie używać dziś mocnych słów: to był wielki człowiek, człowiek legenda.

Vox - A ty kochaj mnie /1990 - live/

Źródło artykułu:WP Teleshow
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (192)
Zobacz także