Trwa ładowanie...

Ogłosili wyniki. Widzowie nie mieli litości

W "Love Island" single nie mają łatwo. W każdej chwili mogą opuścić luksusową willę i wrócić do domu. I choć przeważnie takie decyzje zapadają podczas tzw. przeparowania, tym razem to widzowie wybrali, kto odpada z programu.

Share
Kamil, ku zaskoczeniu uczestników, musiał opuścić "Love Island"
Kamil, ku zaskoczeniu uczestników, musiał opuścić "Love Island"Źródło: Polsat
d2tmh5z

"Love Island" na półmetku. Widzowie pokochali format, w którym tempo nawiązywania relacji jest błyskawiczne. Uczestnicy od początku muszą ostro wziąć się do roboty. Nie znajdziesz sobie pary w kilka dni? Wylatujesz. Albo szybko się zakochujesz, albo obierasz odpowiednią taktykę. Wszystkie chwyty dozwolone. I nie ma przebacz. Wszystko musi dziać się w ekspresowym tempie: zauroczenie, zakochanie, wielka miłość. Dobrze, jeśli do tego dochodzi namiętność i pożądanie.

Pod koniec tygodnia następuje tzw. przeparowanie. Raz kobiety, a raz mężczyźni wybierają dla siebie partnerów. Tych samych lub zupełnie innych. "Odbijanie" sobie drugich połówek, rozkochiwanie sympatii koleżanki i miłosne polowanie na nowych mieszkańców staje zatem na porządku dziennym.

Od czasu do czasu następuje jednak nieoczekiwany zwrot akcji. W willi pojawia się prowadząca Karolina Gilon i ogłasza uczestnikom, że któryś z nich właśnie teraz musi spakować walizki i opuścić program. Tak też było i tym razem. Zgodnie z zasadą "single wracają do domu" jedna z czterech osób, która nie miała pary, usłyszała przykrą wiadomość. O tym, do kogo były skierowane te słowa, zadecydowali widzowie.

d2tmh5z

Fani uznali, że najmniejsze szanse na znalezienie miłości w programie ma Kamil (67,2 proc.) i to właśnie on, z miażdżącą przewagą nad rywalami, musiał opuścić Wyspiarzy. Czyżby wpływ na decyzję widzów miała telewizyjna przeszłość uczestnika?

Najśmieszniejsze wypowiedzi uczestników "Love Island"

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d2tmh5z

Podziel się opinią

Share

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d2tmh5z
d2tmh5z