Trwa ładowanie...

Dziennikarka CNN łkała na wizji. "Chciałam krzyczeć"

Reporterka amerykańskiej telewizji CNN Sara Sidner rozpłakała się podczas relacjonowania pogrzebu ofiar koronawirusa. Nie mogła dokończyć zdania. Po tym wydarzeniu napisała tekst, w którym wyjaśniła swoje zachowanie.
Share
Dziennikarka CNN Sara Sidner nie mogła powtrzymać swoich emocji.
Dziennikarka CNN Sara Sidner nie mogła powtrzymać swoich emocji.Źródło: CNN
dxgcmqy

Praca reportera bywa nieprzewidywalna i niebezpieczna, zwłaszcza w czasie pandemii. Przekonała się o tym Sara Sidner, która w ostatnim czasie prowadziła dla stacji CNN relacje z kalifornijskich szpitali przepełnionych pacjentami zarażonymi koronawirusem. Podczas ostatniej z nich, po pokazaniu pogrzebu dwójki seniorów zmarłych na COVID-19, rozpłakała się na wizji.

- Przepraszam, to był dziesiąty szpital, w którym byłam. Patrzenie, jak rodziny próbują żyć po tym, co przeszły, a zaszło to za daleko i postępuje tak szalenie, to naprawdę jest ciężkie do udźwignięcia - mówiła, łkając.

Prowadząca w studio pocieszała koleżankę, że nie musi przepraszać za swoje emocje. Sara Sidner postanowiła jednak napisać tekst, w którym wyjaśniła, co wpłynęło na jej wybuch na wizji.

dxgcmqy

Prof. Andrzej Matyja o postawie Edyty Górniak: "Jej wiedza zatrzymała się na poziomie starożytności"

"Od dawna uczono mnie jako kobietę: 'nigdy nie pozwalaj im zobaczyć, jak płaczesz' - nie publicznie, a zwłaszcza w pracy. Ale zrobiłam to w ubiegły wtorek. Płakałam. Nie mogłam powstrzymać łez. Nie mogłam zapanować nad słowami" - rozpoczęła swój wywód na stronie CNN.

Dziennikarka przyznała, że poruszyła ją historia bohaterki reportażu, która w przeciągu 11 dni straciła swoją matkę i ojczyma. Z powodu panujących obostrzeń w USA pogrzeb zorganizowano na parkingu, tylko tam mogła zebrać się większa liczba osób. Ale nie tylko wzruszenie wywołało tak emocjonalną reakcję Sary Sidner w pracy.

dxgcmqy

"Byłam w 10 szpitalach, w których walczy się teraz z pandemią. Byłam świadkiem sytuacji, jak ludzie skręcali się z bólu, ledwo łapali oddech i byli bliscy śmierci z powodu COVID-19 na oddziałach intensywnej terapii w całym kraju. Widziałam lekarzy i pielęgniarki z wypisanym na ich twarzach wycieńczeniem, którzy walczyli tak, jakby pandemia właśnie się zaczęła, a minęło już 12 miesięcy. Po czym wracam do domu, po drodze zatrzymując się na tankowanie, a ktoś przewraca oczami i zadaje mi pytanie: dlaczego nosisz maskę? Tak jakbym to ja była szalona" - relacjonuje.

Zdaniem dziennikarki CNN za dezinformację odpowiada władza dotychczas popierająca Donalda Trumpa. To zwolenników byłego prezydenta określiła białymi nacjonalistami, powstańcami i zwolennikami teorii spiskowych.

"Od lat ukrywam nienawiść w tym kraju. Zostałam zaatakowana przez neonazistę, rozmawiałam z kilkoma członkami Ku Klux Klanu, a także białymi nacjonalistami, którzy nazywają się Dumnymi Chłopcami. Od lat powtarzam, że niektórzy z nich mówią o wojnie domowej i w pewnym momencie zaczną działać. Ludzie patrzyli na mnie tak samo jak facet bez maski na stacji benzynowej. Spotykałam się z przewracaniem oczami, mówiono mi, że przesadzam. A jednak na moich oczach nawoływano do powstania. Chciałam krzyczeć. Niewielu myślało, że może kiedykolwiek dojść do tego w Ameryce, ja obawiałam się, że tak się stanie. I wiem, że to nie koniec" - napisała, nawiązując do niedawnych wydarzeń w Kapitolu.

Sara Sidner twierdzi, że jej płacz na wizji był wynikiem wściekłości na sytuację społeczną w USA. "Martwię się o nowe i stare bolączki, przed którymi stoimy. Czuję, że mój kraj jest podłączony do aparatury podtrzymującej życie" - podsumowała.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

dxgcmqy

Podziel się opinią

Share
dxgcmqy
dxgcmqy