Była producentka "Rozmów w toku" pozwała TVN i wygrała. Nie ona pierwsza

Ewa Drzyzga w "Rozmowach w toku"
Ewa Drzyzga w "Rozmowach w toku"
Źródło zdjęć: © AKPA | AKPA

06.10.2023 10:56, aktual.: 06.10.2023 11:59

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

To już pewne, sąd oddalił apelację TVN w sprawie procesu, jaki wytoczyła stacji była producentka "Rozmów w toku", Jolanta Hofer. Batalia sądowa trwała aż pięć lat. W tym czasie kobieta walczyła o ustalenie swojego stosunku pracy za lata 2011-2018, które przepracowała bez umowy o pracę.

Jolanta Hofer dołączyła do grona pracowników TVN w 2006 r. Do lipca 2011 r. była szefową dokumentalistów programu "Rozmowy w toku". Z kolei od 1 sierpnia 2011 r. do 14 maja 2018 r. pracowała na stanowisku producentki show. Nie miała jednak umowy o pracę, a jedynie umowę o dzieło.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Pięcioletni proces o ustalenie stosunków pracy dotyczył właśnie tego drugiego okresu. W czasie sądowej batalii niejednokrotnie zmieniali się sędziowie. Czwarta sędzina na początku bieżącego roku wydała wyrok w pierwszej instancji. Tym samym zakończył się horror, jaki od lat musiała znosić Hofer.

"Sąd ustalił, że powódkę Jolantę Hofer i stronę pozwaną TVN SA z siedzibą w Warszawie łączył stosunek pracy na podstawie umowy o pracę na czas nieokreślony w okresie od 1 sierpnia 2011 r. do 14 maja 2018 r. na stanowisku producenta".

Wygrała w sądzie z TVN, jednak stacja już zdążyła się odwołać. Rozprawa apelacyjna miała miejsce na początku października. Sąd apelacyjny nie był jednak przychylny telewizyjnemu gigantowi i oddalił odwołanie. Tym samym wyrok sądu niższej instancji podtrzymano i stał się on prawomocny.

Jak na wyrok sądu zareagowała Jolanta Hofer? - Z jednej strony cieszę się z tego wyroku, z drugiej - trwało to wszystko bardzo długo. Pozew złożyłam we wrześniu 2018 r., a mamy 2023 r., a więc minęło 5 lat - powiedziała w wywiadzie dla Wirtualnych Mediów.

Producentka nie kryje, że bardzo lubiła swoją pracę, a to, jak potraktowała ją dyrekcja stacji TVN, nie mieści się jej w głowie. - Było to dla mnie nobilitujące. W TVN rozwinęłam swoje kompetencje i umiejętności i szkoda mi, że za tą fasadą firmy, która zdobywała tytuły pracodawcy roku, fasadą firmy walczącej o wolność i demokrację, mnóstwo ludzi pracowało na umowach śmieciowych. Teraz się to zmieniło.

Nie tylko Hofman odważyła się pozwać TVN. Zrobił to również inspektor pracy w imieniu Roberta Jałochy. Były reporter TVN24 i "Faktów" TVN przez cztery lata był zatrudniony na podstawie umowy o dzieło. Tym samym stacja obchodziła prawo pracy, co udowodniono w sądzie. Wyrok, który zapadł jest prawomocny. - Nie czuję radości, raczej jestem rozczarowany tym, że musiałem przez to przechodzić - powiedział Jałocha w rozmowie z Wirtualnymi Mediami.

W najnowszym odcinku podcastu "Clickbait" sprawdzamy, jak bardzo Netflix zmasakrował "Znachora", radzimy, dlaczego niektórych seriali lepiej nie oglądać w Pendolino oraz żegnamy się z "Sex Education", bo chyba najwyższy już czas, nie? Możesz nas słuchać na Spotify, w Google Podcasts, Open FM oraz aplikacji Podcasty na iPhonach i iPadach.

Źródło artykułu:WP Teleshow
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (71)
Zobacz także