Trwa ładowanie...

Zamachowska wzruszyła się w "Pytaniu na Śniadanie". Wszystko przez swojego syna

Gwiazda w poniedziałkowym wydaniu programu nie kryła poruszenia. Podczas rozmowy z Piotrem Wojtasikiem, dziennikarzem "Vivy!", wyraźnie łamał jej się głos.

Share

W artykule znajdują się linki i boksy z produktami naszych partnerów. Wybierając je, wspierasz nasz rozwój.

Zamachowska wzruszyła się w "Pytaniu na Śniadanie". Wszystko przez swojego syna
Źródło: ONS.pl
d1qxy4i

Niedawno dziennikarka wraz z synem Tomaszem udzieliła szczerego wywiadu na łamach "Vivy!". To właśnie podczas tej rozmowy gwiazda po raz pierwszy opowiedziała o chorobie, z którą zmaga się nastolatek. Tomek choruje na zespół Aspergera. Jest to zaburzenie, które najczęściej objawia się nieumiejętnością lub brakiem chęci współpracy w grupie, niezdarnością ruchową, zaburzeniami mowy czy trudnościami w komunikacji niewerbalnej.Wywiad odbił się szerokim echem w mediach.

W poniedziałek do studia "Pytania na Śniadanie" został zaproszony dziennikarz "Vivy!", Piotr Wojtasik. Gość wraz z Moniką Zamachowską miał skomentować ostatnie wydarzenia w polskim show-biznesie. Redaktor wypowiedź rozpoczął od podziękowań dziennikarce za to, że odważyła się szczerze opowiedzieć o tym, jak zmaga się z chorobą syna.

- Wszyscy byliśmy wzruszeni i poruszeni tym wywiadem. Nie mogliśmy się doczekać, aż ten numer wyjdzie. (...) Słabość jest tak naprawdę wielką siłą - powiedział Wojtasik.

d1qxy4i

Gwiazda zdradziła, że przez 6 lat próbowano zdiagnozować zespół Aspergera u Tomasza. Wspomniała również, że jeden ze specjalistów nazwał jej syna "dziwolągiem".

Monice Zamachowskiej trudno było powstrzymać emocje, a na wizji pojawiły się nawet łzy wzruszenia. Gwiazda podkreśliła, że chce dodać też otuchy innym matkom i rodzinom, które zmagają się z takim schorzeniem u swoich dzieci.

tvp
Źródło: tvp
icon info

W artykule znajdują się linki i boksy z produktami naszych partnerów. Wybierając je, wspierasz nasz rozwój.

d1qxy4i

Podziel się opinią

Share

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d1qxy4i
d1qxy4i