WP

W "Kuchennych rewolucjach" toporna karczma i właściciel dyktator

Magda Gessler przybyła z rewolucją do restauracji "Ordynat" niedaleko Zamościa, która swoim wystrojem i jedzeniem nawiązywała do tradycji regionu. Miejsce z potencjałem świeciło pustkami, a atmosfera pozostawiała wiele do życzenia. Czy Magdzie udało się naprawić relacje w małżeństwie właścicieli?
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
W "Kuchennych rewolucjach" toporna karczma i właściciel dyktator
(kadr z programu)
WP

Właścicielem karczmy był Darek. - Pewnego dnia zobaczyłem piękną działkę. (…) Kupiłem działeczkę. (…) Same koszty utrzymania to jest 20 tys., a kredyty drugie 20 tys. - mówił. Szef pełnił rządy silną ręką, a wszyscy chodzili jak w zegarku, łącznie z żoną Dorotą, która uwijała się jak mrówka, by go zadowolić. Kelnerki, Marta i Justyna, podkreślały, że brak klientów nie raz odbijał się na nich, a szef wymyślał różne zadania. - Niestety jest to moja restauracja i chcę, żeby pracowali tak, jak ja chcę - twierdził. Wokół Darka wszyscy chodzili na palcach.

Tymczasem Dorota spędzała sporo czasu w kuchni, gdzie pomagała kucharkom. - Szef uważa szefową za pracownika. Gdyby ta karczma była ich wspólna, to szefowa o pewnych rzeczach sama by decydowała – podkreślały kelnerki, która czuły się niekomfortowo z tym, jak Darek traktuje swoją żonę.

Kiedy Magda weszła do restauracji, Darek szepnął do kelnerek "zaczynamy show". Na stole wylądowały flaczki – zostały dobrze ocenione przez restauratorkę. Kolejna była kaczka. - Pachnie ładnie, wygląda okrutnie. (…) To, co miało smakować dobrze, smakuje do du..., a to co miało smakować źle, czyli kaczka, jest przepyszna. A buraczki są najgorsze, jakie w życiu jadłam - mówiła Gessler. Pierogi pachniały pastą do zębów i posiadały niebywale grube ciasto. Darek próbował tłumaczyć negatywną opinię. - Pani Magda nie jest z naszego regionu. W końcu przed Magdą pojawiło się danie popisowe – placek a la pizza. - O boziu, na gorącym placku surowe pomidory i sałata. Ogólnie jest to straszne wydarzenie - podsumowała.

WP

Gessler próbowała się dowiedzieć, jaka była historia miejsca wybranego przez Darka. Właściciel pokrętnie tłumaczył się z problemów, podkreślając dobry utarg i ruch w weekendy. Restauratorka w końcu się zirytowała. - Niech pan przestanie truć z tymi weekendami. Ma pan ten ruch, kur…a, czy nie? (…) Tu jest tak, jakby wszystko się tutaj zasuszyło - rzuciła. W końcu złapała za drewnianą łyżkę i zaczęła obstukiwać zakurzone dekoracje. - Kurzu tutaj nie ma, bo nawet to, co pani telepała, to leciało zboże, a nie kurz – Darek ignorował problem.

W końcu Magda zajrzała do kuchni. - Wygląda jak w prosektorium - stwierdziła. Wśród garnków, z lekko przerażoną miną, czekała żona Darka. Nie potrafiła udzielić odpowiedzi na pytania Magdy, co zirytowało restauratorkę. - Niech pani nie udaje teraz skromnej, niewinnej dziewczynki, tylko proszę mi powiedzieć, o co chodzi tutaj z kuchnią. Dlaczego ona jest niesmaczna?

W ogniu pytań stanęły kelnerki. Na spytki została wzięta Justyna, która podkreślała starania szefowej, która nieustannie była pod ostrzałem męża. Nie uszło to uwadze Magdy. - Tam gdzie nie ma miłości jest jedna wielka blada du.... - skwitowała, a Asia przyznała jej rację. - Byłoby milej, gdyby szef odnosił się do swojej żony bardziej czule…. Spokojniej. Ona naprawdę ciężko tutaj pracuje - podsumowała.

WP

- Tutaj jest koszmarna atmosfera. Każdy udaje coś, bo się boi szefa – Magda postawiła diagnozę. - Ty jesteś dyktatorem. Trzymasz wszystkich za mordę. Tutaj się nic nie zmieni, dopóki ty się nie zmienisz - tłumaczyła właścicielowi.

Nadszedł czas na rewolucję. Dorocie spodobało się przedstawione menu. Karczma miała zmienić nazwę na "Maliniak", ale Darek nie chciał się na to zgodzić. - Nie chciałbym za bardzo tej karczmy zmieniać, bo to jest moje dziecko - upierał się. Właściciel nie omieszkał zwrócić uwagi, że nie podoba mu się nazwa, ponieważ kojarzy się z jedną osobą. Magda zaproponowała "Malinową Spiżarnię". Przy remoncie restauracji Darek zaczął kręcić nosem. - Albo pan idzie moją drogą, albo ja wychodzę – zirytowała się Magda.

Na kolację przybyli liczni goście, którzy zwracali uwagę na dobry i jasny wystrój. W trakcie wieczoru byli obecni lokalni producenci, którzy pochwalili się swoimi wytworami. Darek zauważył, że czasami warto zaryzykować.

WP

Magda Gessler powróciła po siedmiu tygodniach. Po podaniu karty nadszedł czas na krytykę. - Okropna jest ta karta. (…) Jest za ciężka i świadczy o tym, że miejsce jest drogie. To nie jest dla was dobre - komentowała. Na szczęście kuchnia i właściciele przeszli test. Kelnerki przyznały, że Darek z większą uwagą i czułością traktuje swoją żonę. Magda miała nadzieję, że jej "zachwyt doda im skrzydeł". Oglądaliście ten odcinek?

 

WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP