Tytus de Zoo: najsłynniejsza małpa w Polsce

Tytus de Zoo: najsłynniejsza małpa w Polsce
Źródło zdjęć: © komiks.wp.pl

08.07.2011 16:43, aktual.: 29.10.2013 16:49

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Na czym polega fenomen, jakim jest ponad pięćdziesięcioletnia kariera warszawskiego nestora?*W czym tkwi tajemnica sukcesu artysty? Szukając odpowiedzi na to pytanie należy sięgnąć do "Księgi 80-lecia". Wyjątkowego, retrospektywnego albumu wydanego pierwotnie z okazji 80 urodzin artysty. *Bez wątpienia jest to sentymentalna podróż przez twórczość Papcia Chmiela. Jedyne w swoim rodzaju studium rozwoju tak postaci Tytusa i uczłowieczających go przyjaciół, jak i stylistyki ich twórcy. Od pionierskich historyjek ze "Świata Młodych" przez epizod z uteatralnianiem niezwykle popularnej postaci w latach 80., aż po krótsze historyjki z czasów najnowszych.

Obraz

Skąd w ogóle wziął się pomysł na serię? Jak wspomina sam autor postać szympansa i dwóch zajmujących się nim chłopców przyszła mu do głowy już w 1956 roku. Pracował wtedy jako ilustrator w harcerskiej gazecie "Świat Młodych", która coraz częściej na ostatniej stronie publikowała komiksy. Papcio Chmiel miał już kilka prac na koncie, tworzeniem komiksowych historyjek zajmował się bowiem od 1947 roku.Jego pierwszy komiks pod tytułem "Sadełko i Szczudełko" ze "Świata Przygód" ukazywał bohaterów aparycją przypominających szczudłowatego Romka i tłuściutkiego ATomka. Gdy sześć lat później Chmielewski zaprezentował w redakcji swoją oryginalną produkcję spotkał się z odrzuceniem pomysłu, a historyjka trafiła do szuflady. Ostatecznie Tytus, Romek i ATomek zadebiutowali w humoresce science fiction w 1957 roku (czyli w rok od jej powstania). Odtworzona we wcześniejszym albumie, "Księdze zero" (2002)
opowiadała o szczupłym, wysokim Tomku i korpulentnym, przemądrzałym A`Tomku, którzy w trakcie zwiedzania wystawy astronautyki przypadkowo uruchamiają "Kosmorakietolot". Lecąc w nieznane odkrywają, że w jednej z kajut mieszka mówiąca małpka ubrana w koszulkę z napisem "Tytus". Okazuje się być zwierzęciem doświadczalnym, na którym bada się możliwości przetrwania w przestrzeni kosmicznej. Cała trójka eksploruje kosmos, poznaje nowe cywilizacje ale przede wszystkim przeżywa niesamowite przygody.

Wygląd głównych bohaterów ulegał ciągłym modyfikacjom. Papcio co chwiala coś dodwał lub zmieniał często myląc przy tym detale takie jak właściwe imiona czy wygląd. Widać to na przykładzie wyglądu Tytusa, który znacznie odbiegał od współczesnej wersji. Chodząca na czterech łapach małpka była wątłej sylwetki. Posiadała też ogon.* Jednakże już pod koniec historyjki Tytus "gubi" swój ogon* (zabieg kosmetyczny pozostawiony w komiksie bez komentarza), a jego przyjaciele zaczynają przybierać wygląd znany z późniejszych komiksów z serii. Od tej pory wizerunek tria ewoluuje wraz ze stylem autora zyskując wszystkie cechy z jakimi dziś kojarzymy klasyczne postacie.
Czy poza Tytusem Papcio Chmiel nie stworzył już nigdy żadnej innej oryginalnej kreacji? Rzeczywiście liczący sobie trzydzieści jeden ksiąg serial jest podstawą monotematycznej twórczości rysownika. Jednakże nie zapominajmy, że świat Tytusa zamieszkuje cała społeczność mniej lub bardziej ekscentrycznych postaci. Mamy zatem nieco narwanego Profesora Talenta, stojącego na straży porządku historyjek Papcia Chmiela zwanego też Autorem czy kontrowersyjną żonę głównego bohatera, Szympsię. Nieskrępowana wyobraźnia Chmielewskiego swobodnie przenosiła bohaterów a to do odległych krajów, a to w podziemia, a to znów w przestworza, także te kosmiczne. Nierzadko podróż następowała w zupełnie abstrakcyjne miejsca - do świata telewizji czy wyobraźni, a ostatnio na front wojny polsko-bolszewickiej czy w sam środek powstania warszawskiego. Żeby tego było mało są jeszcze wymyślne, niebanalne wynalazki jakimi posługują się główni bohaterowie. Bardziej (koń Rozalia) lub mniej (Wannolot czy Wkrętacz) uosobione są stałym, a
często powracającym elementem historyjek i bez wątpienia sprawiają, że w świecie Papcia nigdy nie można się nudzić.

Pierwsza historyjka z Tytusem została wydana dlatego, że ZSRR wypuścił akurat sputnika, przez co kosmos stał się tematem na czasie. W ogóle lata 60. były dla komiksu polskiego czasem usprawiedliwiania ich istnienia nachalną propagandą i dydaktyzmem. Taką cenę miał płacić i Tytus. Na szczęście historyjki ze "Świata Młodych" ograniczały się do genialnego motta "Tytus ucząc bawi, bawiąc uczy", a propaganda zajmowała w nich marginalne miejsce. Chłopcy brali udział w pożytecznych akcjach "niewidzialnej ręki", bezinteresownie i anonimowo pomagając obywatelom PRL. Ważne miejsce zajmowało oczywiście harcerstwo ("ŚM" był gazetą o takim profilu), a także zasady ruchu drogowego i bezpieczeństwa na drodze. Bardziej zaangażowane były za to pierwsze księgi z przygodami Tytusa (od 1966 roku) zbierające w tomach rozszerzone serie z "ŚM"). Była to cena jaką trzeba było zapłacić za "zielone światło" dla książeczek z komiksami, tworu ideologicznie obcego i nieoporządzanego. Stąd występująca w kolejnych tomach promocja
Ludowego Wojska Polskiego, przyjaciół z Kuby (pojawili się żołnierze stylizowani na Fidela Castro!) czy ZSRR, itd.

Faktem jest, że tytan pracy jakim był (i poniekąd wciąż jest) Chmielewski wyraźnie zwolnił tempo w latach 80. Mniejsza częstotliwość ukazywania się ksiąg i niknąca obecność na łamach "ŚM" wynikały z różnych przyczyn. Jakkolwiek rekompensował to fenomen debiutu Tytusa na deskach teatralnych. Musical z udziałem jego jak i towarzyszy przyniósł ze sobą ideę uteatralnienia szympansa. Po latach edukacji jak być człowiekiem i obywatelem przyszedł czas na poznanie arkanów teatru. O tym właśnie miał traktować specjalnie wydany komiks, w którym wraz z trójką bohaterów w charakterystyczny dla Papcia sposób poznajemy historię teatru od kołyski czyli klasycznego teatru greckiego. Tu daje się zauważyć tendencja jaką u Chmielewskiego widać od lat 90. aż do dziś. Uczenia słów i zwrotów, które dla nie małoletniego czytelnika są zwyczajnie obce. Uczenie przez zabawę (w trakcie uteatralniania poznajemy na przykład czym była Orchestra oraz jak na imię miały muzy greckie) dosięgło w końcu pogranicza absurdu, gdy do kolejnych
ksiąg dodawany był niekiedy słowniczek z trudniejszymi wyrazami, których erudyta Papcio nie omieszkał wtrącić do narracji lub dialogów. Przypomina to nieco moc odwołań i łacińskich cytatów jaka występuje w serii o "Asteriksie".
Warto zwrócić uwagę na przemiany jakim uległ Tytus w III RP. Z jednej strony odniósł kolosalny sukces, gdy okazało się że jako jeden z nielicznych tytułów postpeerelowskich wciąż ma miejsce na trudnym rynku wydawniczym lat 90. Z drugiej jednak czytelnictwo serii znacznie spadło. Komiks przestał być alternatywą dla niepublikowanej kultury obrazkowej zachodu. Konkurencja klasycznych pozycji amerykańskich (TM-Semic) strąciła Tytusa z piedestału. Wiele strat wygenerowała zrozumiała ale nieudana próba unowocześnienia komiksu w myśl idei "trzeba być cool". Chodzi o wulgaryzację języka, wzrost przemocy i wszechobecne gadżety (walkmany, baseballówki, adidasy) związane z amerykanizacją kultury.

Mimo upływu ponad pięciu dekad od narodzin ikony polskiego komiksu doby PRL klasyczne poczucie humoru, wielopoziomowy dowcip i śmiała wyobraźnia Chmielewskiego wciąż oddziałują na czytelnika. Absolutna, niezaprzeczalna klasyka nie psuje się nawet w momencie, gdy zestawiamy ją z nieudanymi eksperymentami lat 90. z legendarną żoną Tytusa na czele. Tak długo jak znajdą się rodzice, którzy zechcą przekazać swym pociechom ten element dorobku kulturowego Polski i Polaków, tak długo będzie zapotrzebowanie na kolejne wznnowienia przygód "Tytusa, Romka i A`Tomka".

Źródło artykułu:WP Kobieta
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (1)
Zobacz także