"The Lonely Matador" jest nie tylko hołdem dla wielkiego matadora, ale i polemiką z jego decyzją. Główny bohater nie strzela sobie w głowę, zamiast tego wybiera życie - w swoim ciasnym mieszkanku u boku spasionego psa, którego czasami przebiera w strój byka, by trenować w parku matadorskie sztuczki. Jest przy tym nie tylko rozczulającym staruszkiem, ale i zwykłym człowiekiem. Jego codzienności nie zapełniają już popisy na arenie. Ich miejsce zajęło oglądanie telewizji, mycie zębów, spacery i spanie.