Trwa ładowanie...

"Rolnik szuka żony": to koniec wielkiej miłości. Krystyna rozstała się z Kubą

Share
"Rolnik szuka żony": to koniec wielkiej miłości. Krystyna rozstała się z KubąŹródło: Facebook
dzvmlie

O ile związek Grzegorza i Ani czy Roberta i Agnieszki nie był dla nikogo zaskoczeniem, to ogromną niespodzianką był finał znajomości Krystyny (kandydatki Roberta) i Jakuba (który walczył o serce Anny). Tuż po zakończeniu 2. edycji programu "Rolnik szuka żony" para przestała ukrywać się ze swoim uczuciem. Zakochani zaczęli publikować w mediach społecznościowych wspólne zdjęcia opatrzone śmiałymi wyznaniami.

Niestety, ci, którzy spodziewali się szczęśliwego zakończenia tej historii, musimy rozczarować. Wszystko bowiem wskazuje na to, że Krystyna rozstała się z Jakubem. Białorusinka dodała na Facebooka emocjonalny wpis, z którego jasno wynika, że jej związek z uczestnikiem show Jedynki należy już do przeszłości.

- W dniu dzisiejszym kończy się kolejny rozdział mojego życia. Są ludzie ważni i ważniejsi. Pamiętajmy, że życie jest krótkie! Nie marnujmy go na chamskich ludzi i nieuczciwe zachowania. Mężczyźni przychodzą i odchodzą, a przyjaciółki zostają! Więc skoro mężczyzna nie jest w stanie szanować moich przyjaciół, to jest nam zdecydowanie nie po drodze! P.S. Słowo wybacz nic nie kosztuje, a tak wiele zmienia... A pomaga się z chęci, a nie żeby cokolwiek komuś udowodnić! Shame on you, shame on me! - napisała Krystyna (zachowano oryginalną pisownię).

dzvmlie

Głos w sprawie zabrał również Jakub, który nie kryje rozczarowania zaistniałą sytuacją.

- Ze względu na pracę przeprowadziłem się do Łodzi, nie mieszkam już w Warszawie. Nie chcę komentować wpisu Krystyny i w jakikolwiek sposób zaogniać sytuacji - powiedział na łamach "Faktu".

Spodziewaliście się takiego zakończenia?

(fot. Facebook)
Źródło: (fot. Facebook)
(fot. s)
Źródło: (fot. s)

Zobacz także: Marta Manowska o mężu ze wsi: "Dlaczego nie?"

dzvmlie
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
dzvmlie
dzvmlie