Przy "World of dance" nie będziecie tańczyć, tylko ziewać. Na tę imprezę nie zapraszamy

Przy "World of dance" nie będziecie tańczyć, tylko ziewać. Na tę imprezę nie zapraszamy
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe

14.09.2018 21:53, aktual.: 14.09.2018 22:03

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Program Polsatu był zapowiadany jako hit. Niestety bardziej emocjonujące są nawet konkursy taneczne w regionalnych domach kultury. Co tu dużo mówić, Edyta Herbuś to jednak nie Jennifer Lopez.

Program "World of dance" miał pokazać przekrój profesjonalnych polskich tancerzy. Format stworzony przez fantastyczną Jennifer Lopez cieszył się sporą popularnością za oceanem. W istocie popisy zagranicznych tancerzy budziły emocje. Niestety nie można tego powiedzieć o polskiej wersji.

W jury programu zasiadła egzaltowana Edyta Herbuś, niemający nic do powiedzenia Roofi i nieco dający radę Michał Malitowski. Ten ostatni nabrał doświadczenia w "Tańcu z gwiazdami", może dlatego nie wypadł tak sztucznie i pretensjonalnie jak reszta. Natchniona Herbuś raczyła nas takimi przemyśleniami jak "ja lubię kiedy ten taniec jest o czymś" czy "jesteście dziełem sztuki". Trochę lepiej niż jurorzy wypadła młoda para prowadzących: Olga Kalicka i Karol Niecik. Byli naturalni i spontaniczni. Nie mieliśmy jednak wielu okazji, by ich posłuchać.

Same występy uczestników nie były tak emocjonujące, jak zapowiadano, a na pewno nie tak spektakularnie, jak w zagranicznej wersji programu. Na pierwszy strzał poszła hiphopowa formacja "Szał", która zaprezentowała choreografię inspirowaną wojną. "Cofnęliśmy się do miejsc gdzie były wojny" - oświadczył enigmatycznie lider grupy, a jego wypowiedzi towarzyszyła patetyczna muzyka w tle. Występ poruszył jurorów, tak jak niemal każdy kolejny. W trakcie programu nie usłyszeliśmy niemal żadnych słów konstruktywnej krytyki. Wybrzmiewały tylko wyreżyserowane okrzyki publiczności. Średnio co jakieś dwie minuty.

Widzieliśmy tańczące dzieci, choreografie nawiązujące do Bollywood i zakochane pary na parkiecie - czyli wszystko co wcześniej u konkurencji. Niestety tym razem w przaśnej wersji. Mieliśmy wrażenie, że ludzie, którzy kręcili program bawili się dużo lepiej niż Ci, którzy mogli go później oglądać. Niestety "World of dance" to bardzo kiepski sposób na spędzenie piątkowego wieczoru. Polecamy wyjść na miasto i zatańczyć samemu.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (6)
Zobacz także