Trwa ładowanie...

Premier Morawiecki w "Pytaniu na śniadanie". Zdradził kilka ciekawostek z prywatnego życia

Programy śniadaniowe mają to do siebie, że goszczą cały przekrój osobowości. W niedzielnym wydaniu pokazano rozmowę Marty Kielczyk z Mateuszem Morawieckim. To nie był zwykły wywiad.
Share

W artykule znajdują się linki i boksy z produktami naszych partnerów. Wybierając je, wspierasz nasz rozwój.

"Chciałem być piłkarzem, strażakiem rzecz jasna. Strasznie lubiłem czytać książki. Miałem swój świat"
"Chciałem być piłkarzem, strażakiem rzecz jasna. Strasznie lubiłem czytać książki. Miałem swój świat"Źródło: Materiały prasowe
dj4azeu

Rozmowa była nietypowa właściwie z kilku powodów. Pierwsze to miejsce – Kielczyk spotkała się z premierem nie w Sejmie i nie w studiu TVP, a w ogrodach kancelarii. Okazja też nie byle jaka, bo piknik rodzinny z okazji Dnia Dziecka. I temat rozmowy też nietypowy, bo nie o polityce tym razem, a o dzieciństwie premiera.

Mateusz Morawiecki opowiedział o swoim dzieciństwie, ale też o swoich dzieciach. Przyznał, że starsi Olga i Jeremiasz nie przepadają, gdy mówi się o nich per "dzieci". Młodsi Ignaś i Magda (7 i 8 lat) uwielbiają za to się bawić z tatą.

- Ignaś chce zostać co najmniej drugim Robertem Lewandowskim. Ja chciałem być Pelem, to był taki znany piłkarz w czasach mojego dzieciństwa. Madzia za bardzo nie wie, kim chce zostać, bo ma rozbieżne przemyślenia. Od tancerki baletowej po wspinaczkę wysokogórską, co mnie bardzo niepokoi, bo próbuje trenować ten sport w wieku wczesnodziecięcym, wspinając się po ścianach i przedmiotach – przyznał premier.

dj4azeu

Wspomniał też: - Chciałem być piłkarzem, strażakiem rzecz jasna. Strasznie lubiłem czytać książki. Miałem swój świat. Wiennetou to był mój bohater dzieciństwa. Ale w Dzień Dziecka rodzice zabierali mnie na glinianki w Pęgowie, czy na stawy w Wilczynie. Lubiłem grać w szachy z moim ojcem. Nie wiem, czy pani sobie wyobrazi, ale za moich czasów nie było telefonów komórkowych – co wyszło dość zabawnie, bo dziennikarka Marta Kielczyk jest tylko 5 lat młodsza od premiera.

   Materiały prasowe
Źródło: Materiały prasowe

Morawiecki ze swobodą opowiadał o swojej przeszłości, żartował nawet trochę z ojca, który kiedyś obiecał, że kupi mu konia, jeśli wygra z nim w szachy.

- Słowa prawie dotrzymał, ponieważ byliśmy na targu w Trzebnicy. Mieliśmy już kupić konia, ale był bardzo niesforny, wierzgał. Ojciec się przestraszył, że zrobi mi krzywdę. Potem już była Solidarność, ojciec miał inne zajęcia. Chciał dotrzymać słowa, ale w ostatecznym rozrachunku wyszło tak, że cały czas jeszcze czekam na tego konia – zdradził.

dj4azeu

Premier opowiedział, że tata wołał na niego "dziki", bo nie należał do najspokojniejszych nastolatków. Miał dwie siostry, a te, jak podkreślił, nie lubiły oglądać nigdy meczów piłki nożnej, nad czym długo ubolewał.

Kielczyk zapytała też o plany na zbliżające się 50. urodziny.
- Wątpię, że będzie jakaś szczególna impreza. Nie mam specjalnie czasu, żeby coś organizować. Ale jest to dzień jakiejś refleksji, spojrzenia w przeszłość i też radości wielkiej, że Polska przeszła taką drogę. Mogliśmy wyjść z tego szarego komunizmu w 1989 roku, a potem z błędami, potknięciami, iść dalej, ale kto się nie potyka – przyznał premier.

Zobacz też: Mateusz Morawiecki opowiada jak zdał maturę

icon info

W artykule znajdują się linki i boksy z produktami naszych partnerów. Wybierając je, wspierasz nasz rozwój.

dj4azeu

Podziel się opinią

Share
dj4azeu
dj4azeu