Poruszający wywiad wdowy po Królikowskim. "Dziewczyny leżały obok niego. Strasznie chciał się do nas przytulać"

Wdowa po Pawle Królikowskim zdecydowała się udzielić "Vivie!" emocjonalnego wywiadu
Wdowa po Pawle Królikowskim zdecydowała się udzielić "Vivie!" emocjonalnego wywiadu
Źródło zdjęć: © AKPA
Grzegorz Kłos

30.06.2021 21:43

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Paweł Królikowski odszedł w lutym 2020 r. Dziś wdowa po aktorze zdecydowała się udzielić "Vivie!" emocjonalnego wywiadu. "Dziewczyny leżały obok niego. Paweł strasznie chciał się do nas przytulać, potrzebował naszego dotyku, uścisku, czułości, fizycznej obecności" - mówi Małgorzata Ostrowska-Królikowska.

W rozmowie z dwutygodnikiem aktorka zdradziła, jak wyglądały ostatnie chwile Pawła Królikowskiego. Aktorka mówi, że rodzina przygotowywała się na jego odejście. Na szczęście byli pod opieką specjalisty.

- Razem z dziećmi widziałam, jak Paweł odchodzi. Profesor Ząbek przygotował nas na to dużo wcześniej. Wytłumaczył mi, co to jest za nowotwór i ile czasu nam zostało. Ja mu wtedy powiedziałam: "Cuda się zdarzają, panie profesorze:. Odpowiedział: "Ale ja nie jestem cudotwórcą, pani Małgorzato". Obiecał, że zrobi, co w jego mocy - mówiła "Vivie!".

Ostrowska-Królikowska mówi, że jej mąż do końca oddalał od siebie widmo choroby i śmierci.

- Wiedział, ale to wypierał. Zawsze jak były problemy, dawaliśmy radę. Tym razem ja nie dałam rady. Nikt nie dał rady - tłumaczy aktorka.

Największe wrażenie budzi fragment, w którym wdowa po Królikowskim opowiada, jak dzieci starały się wykorzystać ostatnie chwile z ojcem,

- Dziewczyny leżały obok niego. Paweł strasznie chciał się do nas przytulać, potrzebował naszego dotyku, uścisku, czułości, fizycznej obecności. Na początku pielęgniarki nas rugały, że nie wolno, że zarazki, ale potem odpuściły. Zresztą dzieci też bardzo ojca potrzebowały. Wnuczek Józio również. Paweł zdążył go zobaczyć, strasznie się ucieszył z jego narodzin - mówi.

Ostrowska-Królikowska wyjaśniała też, czemu pogrzeb męża obył się akurat 5 marca.

- Pamiętam, jak zadzwoniła do mnie koleżanka i mówi: Nie rób pogrzebu 5 marca, bo formalności zajmują mnóstwo czasu, wykończysz się. Rozłączyłam się i pomyślałam, że ma rację, ale Paweł lubił piątkę. Napisał nawet piosenkę: "Spróbuj wygrać uśmiech czyjś jak pięć razy pięć. Wygrajmy razem". Pomyślałam, że to znak i pogrzeb odbędzie się piątego - wspomina aktorka.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (0)
Zobacz także