"Perfekcja", czyli kolejny bubel Netfliksa. Widziałem, żebyście wy nie musieli

"Perfekcja", czyli kolejny bubel Netfliksa. Widziałem, żebyście wy nie musieli
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe
Grzegorz Kłos

30.05.2019 09:58, aktual.: 30.05.2019 19:23

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Serwis LADbible.com zebrał do kupy reakcje internautów na nowy horror Netfliksa. "Perfekcję" nazywa się "chorym", "wynaturzonym" i "poje…ym" filmem. Pomyślałem "O, w końcu coś dla mnie!". I się przejechałem.

"Perfekcja" Richarda Sheparda opowiada o Charlotte (Alison Williams znana z "Uciekaj!"), niegdysiejszej wirtuozce wiolonczeli po przejściach. Po śmierci matki postanawia odnowić kontakt z właścicielami konserwatorium. Przy okazji poznaje ich nową podopieczną Lizzie. Między dziewczętami rodzi się fascynacja i więź, które niweczy szokujące zdarzenie.

Więcej o fabule "Perfekcji" napisać nie mogę, by nie zepsuć wątpliwej przyjemności oglądania tego filmu. Mogę za to opisać moje rozbawienie i niedowierzanie, jakie towarzyszyły mi przez większość seansu. Bo "Perfekcję" dzielą od perfekcji lata świetlne.

Myślicie pewnie: o, kolejny frustrat i fan rumuńskiej nowej fali. Nic z tych rzeczy. Uwielbiam wszelki filmowy syf i nie mam problemu z patrzeniem, m.in. jak ktoś (ups spoiler) puszcza pawia robakami czy załatwia się na środku drogi. Problem polega na tym, że owe atrakcje to tani i w kontekście fabuły absolutnie nieuzasadniony chwyt. Chwyt mający zmusić kilku histeryków do wypłakania się na Twitterze. I napędzenia widzów takich jak ja.

Rozwieję więc wasze wątpliwości. "Perfekcja" nie jest ani straszna, ani obrzydliwa, ani szokująca. Jest głupia, fatalnie napisana i pretensjonalna. W dodatku niezamierzenie śmieszna. Jeśli zajrzycie na mojego Instagrama, przekonacie się, że oglądam gorsze rzeczy. Kłopot w tym, że "Perfekcja" nie jest podłym filmem exploitation czy obskurnym horrorem zagubionym w pomrokach dziejów. To kino "z ambicjami", nieudolnie podszywające się pod francuską czy koreańską ekstremę i próbujące zaszokować niedzielnych widzów. A jednocześnie potykające się o własne nogi.

I na koniec taka refleksja. Myślę, że zapomnieliśmy o dość istotnym fakcie: Netflix zaczynał jako wypożyczalnia wideo. Pamiętacie je? Miejsca z pierońską ilością filmów, z których 15 proc. stanowiły produkcje z wyższej półki, a resztę kino klasy B za 1 zł za dobę, pokryte grubą warstwą kurzu.

Tak samo jest dziś z Netfliksem, który pozbył się nośników i poszedł w streaming. Znajdziemy tu sporo dobrego – m.in. świetne seriale czy rewelacyjne dokumenty – ale i jeszcze więcej złego. Filmy, o których kilkanaście lat temu w ogóle byśmy się nie zająknęli. I taka jest właśnie "Perfekcja" czy równie dramatyczna "Cisza". Fakt, że o nich dyskutujemy, zawdzięczają wyłącznie marketingowcom Netfliksa i sile marki. Niczemu innemu.

PS. Jeśli lubicie komediowe horrory z lat 80., to koniecznie sięgnijcie po netfliksową "Opiekunkę". Ja bawiłem się świetnie.

Źródło artykułu:WP Teleshow
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (30)
Zobacz także