Pastuszce udało się podjąć kilka tematów za jednym razem. "Ćmy" są jednocześnie opowieścią o superbohaterze, autorze komiksów i zwykłym Polaku. W zaledwie trzech krótkich odcinkach rysownikowi udało się coś, co wcześniej udało się niewielu(na szybko, z głowy, potrafię wymienić tylko braci Minkiewiczów)* - stworzył przekonującego, polskiego superbohatera, który nie razi sztucznością.*Swojskiego, sympatycznego, zmęczonego życiem i po słowiańsku zniechęconego. Mieszkającego w bloku z wielkiej płyty (czasami jeździ windą, by przypomnieć sobie jak to jest być normalnym), wychowywanego przez przybranego ojca o peerelowskiej przeszłości, upijającego się żałośnie na imprezach organizowanych przez sąsiadów (którzy są w tej historii nie mniej ważni - podczas spotkania na Bałtyckim Festiwalu Komiksowym Pastuszka tłumaczył, że na pomysł serii wpadł zastanawiając się, jak wygląda życie sąsiadów superbohatera). Walczącego z potworami nie z poczucia misji, ale raczej smutnego obowiązku, świadomości, że jeżeli nie on,
to kto.