Trwa ładowanie...

"Ojciec Mateusz": bomba, petarda, czy niewypał?

Kto by pomyślał, że serial o księdzu-rowerzyście rozwiązującym między nabożeństwami zagadki kryminalne może wywoływać takie emocje? Z jednej strony to "tylko” serial, ale z drugiej to rząd dusz, około 3 milionów widzów każdego odcinka.
Share

W artykule znajdują się linki i boksy z produktami naszych partnerów. Wybierając je, wspierasz nasz rozwój.

Ojciec Mateusz na swym rowerze pędzi rozwiązywać zagadkę. Tym razem ma dość niesmaczny orzech do zgryzienia
Ojciec Mateusz na swym rowerze pędzi rozwiązywać zagadkę. Tym razem ma dość niesmaczny orzech do zgryzieniaŹródło: Materiały prasowe
d27al49

Aktor Mikołaj Woubishet po otrzymaniu scenariusza jednego z odcinków, w którym miał zagrać muzułmańskiego emigranta dokonującego zamachu, odrzucił propozycję roli w produkcji. Gazecie Wyborczej powiedział: "To historia, która gra na strachu wobec uchodźców. I uprawomocnia nieprawdziwą tezę: że uchodźcy mogą być, byle chrześcijańscy, bo muzułmanie podkładają ładunki na placach, gdzie bawią się polskie dzieci”.

Przemysław Witkowski, pisarz i publicysta związany z Krytyką Polityczną, w swoim wpisie na Facebooku nie krył oburzenia: Mikołaj Woubishet odmówił (…) zagrania uchodźcy-terrorysty, który atakuje, oczywiście, gdzieżby indziej, na placu zabaw (każda panika moralna zaczyna się od dzieci, bo prawie wszyscy poza mną lubią dzieci i podejrzenie ich krzywdzenia wywołuje od razu niechęć, działa to i w wypadku nagonek na Romów/żydów/gejów /itd) w reżimowej telewizji, bo tak będzie wyglądał jeden z marcowych (nomen omen) odcinków "Ojca Mateusza".

W rozmowie ze mną tłumaczy dalej:
W atmosferze, jaką mamy teraz w Polsce, w momencie w którym politycy używają napływu nowych migrantów jako straszaka, budując atmosferę zagrożenia, wrażenie że za chwilę Europa upadnie pod ciosami fanatycznych islamistów,* umieszczenie takiego motywu w serialu ze wskazaniem na takiego migranta jest prostym nawiązaniem do takiej sytuacji.*

d27al49

Niemal jednocześnie w serwisie WPolityce.pl dziennikarz i publicysta Łukasz Adamski ironizuje: Po każdym zamachu mówmy prawdę: ataku dokonał biały krzyżowiec, który zmienił kolor skór jak Michael Jackson i udawał islamistę. Pokojowego wyznawcę Mahometa, który nigdy, przenigdy nie popiera przemocy.

Pytam więc Adamskiego, czy on nie widzi tego niebezpieczeństwa nagonki:
Zawsze istnieje niebezpieczeństwo tzw. szczucia przeciwko jakiejś grupie czy to etnicznej czy to społecznej, zarówno przeciwko muzułmanom, żydom czy tez chrześcijanom. I to niebezpieczeństwo istnieje w popkulturze i kulturze.

    Forum
Źródło: Forum, Fot: Robert Palka

Wskazuję na siłę przekazu "Ojca Mateusza”, serial ma już ponad 200 odcinków, jest emitowany w wyśmienitym czasie antenowym. Więc pewnie ma ogromną moc?
Oczywiście że tak, ale wartością nadrzędną jest wolność słowa i wolność artystyczna – mówi Łukasz Adamski - Każdy artysta ma prawo robić taki film, jak chce, nie zabraniam mu fałszować rzeczywistości. Ale nie zgadzam się z tym, by jak w amerykańskim kinie, poprawność polityczna brała górę nad rozsądkiem. Teraz najczęściej w kinach pojawiają się dobrzy muzułmanie i biali terroryści. Oczywiście biali terroryści istnieją, jak np. IRA, terroryzm białego człowieka zawsze istniał, ale dzisiaj największym problemem jest terroryzm związany z radykalnym islamem. Jeżeli poprawność polityczna będzie powodowała, ze te dzieła filmowe będą pod jakimś pręgierzem to będziemy mieli do czynienia z końcem wolności twórczej.

d27al49

O tym samym rozmawiam z Witkowskim:
Taki motyw w serialu z dużą oglądalnością wpisuje się w typową dla polskiej prawicy nagonkę na nowych migrantów. I to nie zgadza się z faktami: nowi migranci nie są terrorystami, 90% aktów terrorystycznych dokonywanych jest przez obywateli UE.

Obaj moi rozmówcy przestrzegają: Adamski przed dyktaturą poprawności politycznej, a Witkowski przed niepotrzebnym nakręcaniem niechęci do obcych.
Co tak naprawdę ma się wydarzyć w 240 odcinku Ojca Mateusza o tytule „Bezpieczna odległość”? Według słów producenta, który rozmawiał z Wirtualną Polską, chodzi o… odpalenie petardy w pobliżu piaskownicy przez muzułmańskiego przybysza. Czy produkcja przestraszyła się zamieszania wokół scenariusza i zmieniła go w ostatniej chwili? Ani Mikołaj Woubishet ani Artur Żmijewski, główna gwiazda produkcji nie chcą już rozmawiać z mediami. Żmijewski jako ambasador UNICEF wywoływany jest do odpowiedzi: czy to już hipokryzja brać udział w tym odcinku (więc w całej produkcji jako główny bohater), czy aktor nie ma obowiązku tłumaczyć się ze scenariusza, którego nie napisał?

Według informacji Wirtualnej Polski, odcinek, który początkowo miał być emitowany w marcu, być może zostanie pokazany widzom Jedynki w ten czwartek po godzinie 20. Wtedy przekonamy się, czy to jest ładunek, czy jednak petarda. Czy to jednak coś zmienia?

icon info

W artykule znajdują się linki i boksy z produktami naszych partnerów. Wybierając je, wspierasz nasz rozwój.

d27al49

Podziel się opinią

Share
d27al49
d27al49