Rozrywka"Milionerzy": podchwytliwe pytania? Trzeba było mieć się na baczności

"Milionerzy": podchwytliwe pytania? Trzeba było mieć się na baczności

"Milionerzy": podchwytliwe pytania? Trzeba było mieć się na baczności
Źródło zdjęć: © kadr z programu
Urszula Korąkiewicz

05.12.2017 22:00, aktual.: 06.12.2017 22:00

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Ostatni odcinek "Milionerów" przyniósł sporo emocji i nadziei. Zawodnicy byli bardzo obiecujący, ale woleli nie ryzykować. Zdrowy rozsądek się opłacił.

Przypomnijmy, że do gry wrócił Szymon. Poprzednio zawodnik szedł jak burza i zanim się obejrzeliśmy, miał już w kieszeni 5 tys. zł. Dopiero przy pytaniu o 10 tys. zł, dotyczącym Piotra Najsztuba, zaczął mieć wątpliwości. Poprosił o pomoc publiczność i zaufał najczęściej typowanej odpowiedzi, co było strzałem w dziesiątkę.

Kolejne problemy pojawiły się przy pytaniu o sumę gwarantowaną 40 tys. zł. Szymon postanowił zadzwonić do brata. Piotr wytypował, że w filmie Bodo Koxa w szafie kryła się dziewczyna. Gracz mu zaufał i to była dobra decyzja. Gdy grał o 75 tys., wykazał się niezłą intuicją, gdy musiał odpowiedzieć czym podkreślamy łuk Kupidyna. Wybrał szminkę i zaznaczył dobrze, bo chodziło o górną linię ust. Szło mu na tyle dobrze, że wydawało się, że zgarnie główną wygraną. Jednak przy pytaniu o ćwierć miliona się wycofał. Obstawiał, że twórcą projektu etereoplanu jest Wigura, tymczasem ku zaskoczeniu widzów, chodziło o Maksymiliana Kolbe. Gracz jednak i tak zakończył zabawę z imponującą kwotą, 125 tys.

Obraz
© kadr z programu

Anna, która grała tuż po nim, radziła sobie równie dobrze. Ba, do 40 tys. zł nie wykorzystała żadnego koła ratunkowego, zdobywając uznanie i widzów, i Urbańskiego. Schody zaczęły się dopiero od progu drugiej kwoty gwarantowanej. Musiała np. odgadnąć, czym jest pokładełko teleskpowe (okazało się, że częścią odwłoka motyla do składania jaj). Wiedziała za to, co w latach 90. Nosił Jarosław Kaczyński. Nie obyło się też bez zabawnego pytania o agorafobię (lęk przed otwartymi przestrzeniami), w którym jedną z odpowiedzi był lęk… przed wydawcą „Gazety Wyborczej” (należącej do wydawnictwa Agora). Uczestniczka wykorzystała wszystkie koła ratunkowe i gdy grała o 125 tys., wolała się wycofać i otrzymać 75 tys. Trzeba zarówno przyznać, że zarówno Anna, jak i Piotr wykazali się i wiedzą, i zdrowym rozsądkiem. Oglądaliście ten odcinek?

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (3)
Zobacz także