Trwa ładowanie...

Marcin Prokop o niebezpiecznej sytuacji. Otarł się o śmierć na planie

Marcin Prokop z telewizją związany jest od ponad dwóch dekad. Dziennikarz zdradził ostatnio kilka historii ze swojego życia zawodowego. Okazało się, że raz cudem uszedł z życiem.

Share
Marcin Prokop opowiedział o niebezpiecznych sytuacjach na planieMarcin Prokop opowiedział o niebezpiecznych sytuacjach na planieŹródło: fot. Akpa
d3bwm6y

Marcin Prokop karierę dziennikarską rozpoczął w 1997 r. Jego artykuły ukazały się na łamach magazynów jak "Przekrój", "Gazeta Wyborcza" czy "Machina". Tego ostatniego tytułu był zresztą redaktorem naczelnym. Na antenie zaczął pojawiać się w 2001 r., gdy zaczął prowadzić programy MTV Polska "Polska lista" i "Select". Trzy lata później był jurorem w programie Polsatu "Idol". Potem pracował przez kilka lat w TVP2, gdzie prowadził m.in. "Pytanie na śniadanie" z Dorotą Wellman. Do TVN przeszedł w 2007 r. i do dziś współprowadzi "Dzień dobry TVN".

Prezenter jest rzecz jasna kojarzony także z show "Mam talent". Podczas jego nagrywania za kulisami nierzadko dochodziło do różnych incydentów - jedne były zabawne, inne irracjonalne.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz: Marcin Prokop marzy o wywiadzie z Wołodymyrem Zełenskim

- Przykład to lot balonem, który zakończył się awaryjnym lądowaniem z Szymonem Hołownią w koszu na polu pewnego rolnika, który próbował nas potem z tego kosza wydobyć widłami - powiedział Prokop w "Dzień dobry TVN". Jednak pewnego razu nieomal nie doszło do wypadku, w którym dziennikarz mógł zginąć.

d3bwm6y

Prokop nagrywał odcinek w piętrowym autobusie bez dachu. Mężczyzna prawie uderzył głową w sygnalizację świetlną. Na szczęście został ostrzeżony w porę przez operatora. - Operator w ostatniej chwili krzyknął do mnie: "uwaga!". Ja zrobiłem unik i wtedy w miejscu, gdzie była moja głowa, świsnął mi pylon sygnalizacji świetlnej. Gdybym się nie uchylił, to pewnie dostałbym nim głowę od tyłu i może byśmy dzisiaj nie rozmawiali, a może byś karmiła mnie łychą w szpitalu - zdradził.

Takich historii, jak podkreślił Prokop, było więcej, ale nie zmienia to faktu, że uwielbia swoją pracę. - Gdybym miał siedzieć w studio i czytać wiadomości z promptera, to chyba bym wolał pracować w fabryce kafelków - stwierdził dobitnie.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d3bwm6y
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d3bwm6y
d3bwm6y