Magda Gessler nie gryzła się w język. "W tym baraku popełnia się przestępstwa kulinarne"

"Kuchenne rewolucje". Magda Gessler była załamana daniami w poznańskim lokalu
"Kuchenne rewolucje". Magda Gessler była załamana daniami w poznańskim lokalu
Źródło zdjęć: © kadr z programu

04.05.2023 22:30

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Magda Gessler miała przed sobą karkołomne zadanie. Całą organizację restauracji musiała wywrócić do góry nogami. I przede wszystkim - znaleźć kogoś, kto umie gotować. Bo to, co zastała w niewielkiej pizzerii w Poznaniu, sprawiło, że "opadły jej ręce".

Magda Gessler wróciła do Poznania, by tym razem przeprowadzić rewolucję w jednej z lokalnych pizzerii. Dobre Miejsce mimo sugestywnej nazwy, cierpiało na brak klientów. Właściciele z żalem twierdzili, że nie mają dla kogo gotować. Problem, jak często w tym programie, czaił się u podstaw.

Właściciele nie byli kucharzami z zawodu i na gotowaniu znali się nieszczególnie. Jedyny kucharz Igor, który miał wieloletnie doświadczenie pracy w różnorodnych restauracjach, nie miał większego pola do popisu - był głównie odpowiedzialny za pizze. Knajpa tonęła w długach, właścicielka tymczasem próbowała ratować nastrój... ziołami i talizmanami.

- Tak źle jeszcze nie było. Liczymy na wiosnę i lato, a jak się nie uda, to na jesień idziemy do innej pracy - stwierdziła smutno właścicielka. Gessler od razu wylała na nią kubeł zimnej wody.

- Ktoś, kto wymyślił tę nazwę, chciał zaczarować to miejsce. Ale nie wygląda to na dobre miejsce - oceniła na starcie Gessler. - Wygląda na złe miejsce, jakiś koszmarny sen - dodała.

Gessler była załamana kuchnią i stanem restauracji

Większość restauracji stanowił namiot przyklejony do niewielkiego budynku. Małe wnętrze wydawało się na jeszcze mniejsze z powodu baru, który zajmował sporo przestrzeni. Już na samym początku restauratorka wskazała, że miejsce pozostawia wiele do życzenia, jeśli chodzi o czystość i estetykę. Niestety, Dobre Miejsce nie mogło się pochwalić dobrą kuchnią. Gessler stwierdziła, że jadła "najgorszą pizzę" (jak się okazało - z dwudniowego ciasta) i schabowego "spieprzonego przez kupną panierkę".

- Wszystkie błędy, jakie można było popełnić w żywieniu zbiorowym, zostały popełnione. Masakra - skwitowała.

Ekipa Dobrego Miejsca musiała pogodzić się z krytyką
Ekipa Dobrego Miejsca musiała pogodzić się z krytyką© kadr z programu

Rację restauratorce przyznała mama właściciela. Bez ogródek wyznała przed kamerami, że nareszcie ktoś postawił go do pionu i sprawił, że spojrzeli prawdzie w oczy. Gospodyni "Kuchennych rewolucji" nie była jednak szczególnie pozytywnie nastawiona, zdając sobie sprawę z nieświadomości pary na temat gastronomii.

- Ręce opadają. Jakim cudem ci ludzie prowadzili to miejsce aż sześć lat... - stwierdziła z wyrzutem, wychodząc z lokalu.

Bar musiał przejść diametralną zmianę

Jak zawsze jednak dała ekipie szansę - każdy musiał przygotować popisowe danie. Właściciele zostali zmiażdżeni: kotlet mielony był nieprzyprawiony i niejadalny, a karpatka przygotowana przez wykształconego ciastkarza okazała się kompletnym niewypałem.

Najlepiej poradzili sobie Igor ze smakowitym bolognese i Bogusia z popisowym rosołem z kaczki i indyka. Sęk w tym, że na co dzień nikt nie wykorzystywał ich potencjału - Igor kręcił wyłącznie pizze, Bogusia zaś pracowała jako kelnerka.

Gessler była pod wrażeniem zmian, jakie zaszły w ekipie
Gessler była pod wrażeniem zmian, jakie zaszły w ekipie© kadr z programu

Gessler oceniła ostro, że tylko oni powinni pracować na kuchni, a właściciele mają zajmować się czym innym, ale na pewno nie przygotowywaniem jedzenia. Tak się też stało. Maciej i Joanna skupili się na obsłudze gości, a młodzi pracownicy zajęli gotowaniem. Pod okiem Gessler przygotowali pieczarki zapiekane pod beszamelem, domową grochówkę i chlebki zapiekane z kiełbasą, schabowym, kapustą i pomidorami.

Bar u Grochowej urzekł gwiazdą lokalu

Zupa nie bez powodu stała się królową lokalu – bar, po nazwisku szefowej, szybko przyjął nazwę "u Grochowej". Pomysł się spodobał.

- Tego nam było trzeba na naszym osiedlu - stwierdziła krótko jedna z sąsiadek podczas promocji lokalu. Pozytywne opinie dodały właścicielom odwagi i wiary w nowe otwarcie.

Premierowa kolacja udała się nad wyraz. Goście byli zachwyceni nie tylko daniami, ale i nowym, jasnym i pogodnym wystrojem. Gdy Magda Gessler wróciła do baru po miesiącu, okazało się, że u Grochowej nie brakuje gości. Głodnych przyciągała udana kuchnia Igora i Bogusi, choć jak wskazała restauratorka, młodzi muszą jeszcze nauczyć się pieczołowitości w przygotowaniu dań.

Niemniej uznała, że rewolucja udała się zaskakująco dobrze. Porównując z opłakanym stanem restauracji z początku, oceniła ją na piątkę z plusem.

Oglądaliście ten odcinek?

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (2)
Zobacz także