"Alec" Eddiego Campbella - z kilku powodów. Po pierwsze, jest to najwyższa półka komiksu autobiograficznego - autor bez ogródek rozprawia się z sobą i swoimi słabościami, jednocześnie obudowując dość zwykłe życie ciekawymi esejami i traktatami o sztuce i rozwoju artystycznym. Po drugie - Campbell jest jednym z ciekawszych twórców będących jednocześnie teoretykami. W jego komiksach widać, jak w praktyce bada wszelkie możliwości medium, od kompozycji elementów na stronie po nietypowe zabiegi narracyjne. Po trzecie - projekt ten powstawał w odcinkach od lat osiemdziesiątych, a kolejne części pisane były (są?) z co najwyżej kilkuletnim opóźnieniem, co oznacza, że widzimy nie przetworzoną post factum historyjkę, a autentyczne zmiany w jego podejściu do świata, jak i mozolną drogę prowadzącą do sukcesu.