RozrywkaJan Kliment wtargnął na scenę Polsatu. "Mogę zapłacić karę"

Jan Kliment wtargnął na scenę Polsatu. "Mogę zapłacić karę"

Jan Kliment okazał żonie wsparcie
Jan Kliment okazał żonie wsparcie
Źródło zdjęć: © kadr z programu | Korąkiewicz Urszula
Urszula Korąkiewicz

30.08.2021 21:50

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

W najnowszej edycji "Tańca z gwiazdami" zabrakło Jana Klimenta. Miał poważny powód, by tym razem zrezygnować z udziału – rozpoczął współpracę z konkurencyjną stacją. Kiedy jednak w premierowym odcinku pojawiła się jego żona, nie mógł się powstrzymać i wtargnął na parkiet.

Jan Kliment w obecnym, jesiennym sezonie telewizyjnym realizuje się w zupełnie innej roli. Tym razem nie daje się oceniać w "Tańcu z Gwiazdami", a sam ocenia. Dołączył do grona jurorów "Mam talent" w TVN, zastępując za stołem jurorskim Agustina Egurrolę. Nowa rola rzecz jasna wykluczyła jego udział w show Polsatu, przede wszystkim dlatego, że oba programy nadają konkurencyjne stacje.

Mimo to tancerz… pojawił się na parkiecie już w pierwszym odcinku nowej serii "Tańca z gwiazdami". Oczywiście nie jako uczestnik, ale jako gorąco kibicujący żonie mąż. Lenka Klimentova występuje tym razem w parze z Radkiem Liszewskim z zespołu Weekend. Kiedy wokalista zauważył zmierzającego w ich stronę Klimenta, nie kryl rozbawienia. Chodziło o to, że… za bardzo zbliżył się do żony tancerza.

Kliment zaś wyjawił, dlaczego zdecydował się "wtargnąć" do programu. Nie mógł oprzeć się, aby publicznie okazać wsparcie żonie, która przez lata oglądała go po drugiej stronie parkietu. Przyznał także, że poznali się właśnie w show, a więc można było mówić o swojego rodzaju rocznicy. Wyraźnie wzruszony tancerz mówił, że nie planował wizyty w show, więc… może nawet zapłacić za to karę.

W ten sposób zabawnie nawiązał do tego, że teraz występuje w konkurencyjnej stacji i… pozdrowił z parkietu Edwarda Miszczaka, dyrektora programowego TVN. Krótkie wystąpienie tancerza przebiegło wśród śmiechu i łez, a było na tyle urokliwe, że chyba ani widzowie, ani włodarze obu stacji nie będą mieli go za złe.

Oglądaliście ten odcinek?

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (35)
Zobacz także