Eurowizja 2021: Kościół na Cyprze domagał się zmiany piosenki. "Promuje satanizm"

Elena Tsagrinou (w środku) z tancerkami przed koncertem półfinałowym
Elena Tsagrinou (w środku) z tancerkami przed koncertem półfinałowym
Źródło zdjęć: © Getty Images

19.05.2021 12:10

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Elena Tsagrinou to cypryjska reprezentantka w tegorocznym Konkursie Piosenki Eurowizji. Artystka zrobiła furorę kawałkiem "El Diablo" i przed finałem jest uznawana za jedną z faworytek. Ale w jej ojczyźnie spore grono rodaków wcale się nie cieszy.

Tegoroczna Eurowizja odbywa się w Rotterdamie (18-22 maja). Polskę reprezentuje Rafał Brzozowski z piosenką "The Ride", który mocno wierzy w swój sukces. Ale bukmacherzy nie dają mu żadnych szans. W przeciwieństwie do Eleny Tsagrinou z Cypru, która ma duże szanse na zwycięstwo w finale.

Obecność Eleny Tsagrinou na Eurowizji wzbudza jednak duże kontrowersje. Chodzi o treść i rzekomy przekaz jej utworu "El Diablo", który został głośno oprotestowany przez przedstawicieli ortodoksyjnego Kościoła na Cyprze.

Cypr jest jednym z najbardziej religijnych krajów w Europie (dane z 2005 r.), przy czym 78 proc. obywateli to chrześcijanie, w dużej mierze związani z Kościołem prawosławnym. I to właśnie oni zgłosili swoje obiekcje do Cyprus Broadcasting Corporation (cypryjski nadawca telewizji publicznej), który odpowiada za wysłanie Eleny na konkurs do Holandii.

Elena Tsagrinou - El Diablo

Jak podaje BBC, zdaniem prawosławnych Elena Tsagrinou w swojej piosence "zasadniczo chwali fatalistyczne podporządkowanie się ludzi władzy diabła". Wierni domagali się zmiany piosenki, która reprezentuje Cypr na arenie międzynarodowej, na taką, która "wyraża naszą historię, kulturę, tradycje i nasze roszczenia".

Elena Tsagrinou podpadła prawosławnym chrześcijanom, ponieważ w jej kawałku jest między innymi takie zdanie: "Oddałam swe serce diabłu, ponieważ powiedział mi, że jestem jego aniołem".

Zdaniem wiernych takie słowa to jawna zachęta do wielbienia diabła. Artystka całkowicie odrzuca taką interpretację i tłumaczy, że jej piosenka nawiązuje do ruchu #MeToo. Opowiada o przemocy w związku i syndromie sztokholmskim, który występuje u wielu kobiet żyjących ze swoimi oprawcami (tytułowy El Diablo).

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (49)
Zobacz także