Trwa ładowanie...
d2yhmhp

Był na dopalaczach, podtapiał innych w morzu. Pomógł sopocki WOPR

Mężczyzna w stanie ostrej niepoczytalności grasował na plaży w Sopocie. Rzucił się na małą dziewczynkę. Interweniowali ratownicy WOPR. Zobaczycie to w nowym programie TVN Turbo "Służby ratownicze".
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Premiera "Służb ratowniczych" w niedzielę, 16 września, o godz. 14:45
Premiera "Służb ratowniczych" w niedzielę, 16 września, o godz. 14:45 (Materiały prasowe)
d2yhmhp

Rafał Tymiński z Sopockiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego (WOPR) wspomina:

- Dostaliśmy w czasie wakacji zgłoszenie, że człowiek w ubraniu wszedł do morza, wymachuje rękami i zaczepia innych – mówi Tymiński. – Rzucił się na małą dziewczynkę, zawisł na niej i w całości zanurzył ją pod wodą. Jak tylko tam dotarliśmy, wiedzieliśmy, że z gościem nie ma kontaktu. Był pod wpływem środków odurzających. Wyciągnęliśmy go na brzeg. Znów się zerwał do wody. Był otumaniony. Posadziliśmy go na piachu, każdy z nas trzymał jedną jego kończynę, a piąta osoba trzymała jego klatkę, żeby został na ziemi. Przyjechała ekipa medyczna, były wkłucia i podawanie leków. Jeszcze dwóch policjantów musiało go opanować. Gruba akcja!

ZOBACZ TEŻ: poznaj pracę trójmiejsckich ratowników

Zobaczycie tę sytuację, jak też inne akcje sopockiego WOPR w programie TVN Turbo "Służby ratownicze". Premiera w niedzielę, 16 września, o godz. 14:45.

   Materiały prasowe
(Materiały prasowe)

TVN rozdał kamery Go Pro różnym służbom ratowniczym: WOPR z Sopotu, GOPR z Sanoka, straży pożarnej z Niepołomic, Lotniczemu Pogotowi Ratunkowemu (LPR) z Kielc oraz karetce wodnej (sopocki ambulans na 10-metrowej łodzi).

d2yhmhp

W efekcie zobaczycie, jak wygląda praca tych służb, ich codzienne interwencje. A trochę się tego zebrało. Na przykład Ochotnicza Straż Pożarna z Niepołomic ma rocznie blisko 320 interwencji. W tym kilkanaście w tym samym, płonącym wciąż od nowa zakładzie utylizacji śmieci Clif, który już się na szczęście z Niepołomic wyniósł.

Raz 50 jednostek z Krakowa, Wieliczki i Niepołomic gasiło tam pożar przez 18 godzin. – Wróciliśmy do bazy, zaczęliśmy się myć, czyścić wóz. A tu dzwonek, że zakład utylizacyjny znów się zapalił. Mimo to strażacy z Niepołomic mówią: - My jesteśmy zwykłe chłopaki, nie jesteśmy żadnymi bohaterami.

Sami zgłosili się na ochotnika, aby pomagać w akcji ratunkowej po huraganie na Kaszubach. Pytam, czy program pokaże prawdę o ich pracy.

- Widzowie zobaczą, to samo, co strażak wchodzący do płonącego budynku, czyli… nic. Bo przecież dym jest czasem tak gęsty, że nic nie widać. Pomaga wtedy kamera termowizyjna.

   Materiały prasowe
(Materiały prasowe)

Strażacy chwalą program: - Nam najbardziej podobała się akcja kolegów z Lotniczego Pogotowia Ratunkowego z Kielc – wyznają. – Mężczyznę, który dostał zawału pompowali cztery razy i cztery razy im odchodził. Ale w końcu go uratowali. Żyje.

d2yhmhp

Tymczasem w Sopocie, w bazie WOPR, Rafał Tymiński tłumaczy mi swoją pracę i obala obiegowe mity na temat ratowników.

– Ludzie myślą, że my jak Pamela Anderson w "Słonecznym patrolu", biegamy w kusych strojach po plaży z boją ratunkową. A potem widzą ratownika w skafandrze, przyczepionego na linie. Do tego dochodzą pasy ratownicze. Ale Bałtyk jest specyficzny: jest krótka fala, tworzy się prąd wsteczny. Czasem ratownik nie podejmie czynności, bo jego życie jest zagrożone. Dobry ratownik to żywy ratownik, a nawet suchy ratownik.

Kamery zainstalowane na quadach, na łodziach ratunkowych i na ciałach ratowników WOPR pokażą w "Służbach ratunkowych" ich akcje. Wyciąganie z wody delikwentów, którzy wypłynęli za daleko, przy zbyt dużej fali, albo zbyt blisko palisad molo w Sopocie.

   Materiały prasowe
(Materiały prasowe)

Pytam, czy Polacy w ogóle potrafią zachować się nad wodą.

d2yhmhp

- Szczerze, to źle to wygląda. Polacy uważają na przykład, że my wywieszamy czerwoną flagę, bo nam się nie chce pracować. Jesteśmy dla nich złem koniecznym. Polakom się wydaje, że potrafią pływać w morzu, przy prądach morskich, bo pływali na basenie. Okazuje się, że nie. Ludzie coraz częściej robią sobie treningi długodystansowe w Bałtyku, od granic Gdańska do granic Gdyni, przez cały Sopot i po drodze przecinają sześć akwenów – torów wodnych - objętych zakazem kąpieli. A my się dziwimy, że jest tyle wypadków - mówi Tymiński.

d2yhmhp

Podziel się opinią

Share
d2yhmhp
d2yhmhp