"Breaking Bad" powróci? Twórca serialu o planach na przyszłość

Aaron Paul i Bryan Cranston w "Breaking Bad" (2008–2013)
Aaron Paul i Bryan Cranston w "Breaking Bad" (2008–2013)
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe

06.10.2023 14:10, aktual.: 06.10.2023 15:13

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Aż trudno uwierzyć, że minęła już dekada od zakończenia historii Waltera White'a i Jesse'ego Pinkmana, którą pokochali widzowie na całym świecie. Z okazji rocznicy zamknięcia projektu Vince Gilligan mówi o powrocie "Breaking Bad" i o nowym serialu, nad którym pracuje.

W rozmowie z "Variety" Vince Gilligan wraca myślami do finałowego odcinka kultowego już serialu. Przyznaje, że nadal jest z niego dumny i podkreśla, że jego sukces jest efektem zbiorowego wysiłku. Współpraca ze scenarzystami zaowocowała świetnie spinającą wszystkie wątki historią.

Z perspektywy czasu twórca zmieniłby jednak jedną rzecz, a mianowicie... zęby Aarona Paula, który wcielał się w Jesse'ego Pinkmana.

– Są zbyt cholernie idealne! Jak na faceta, który palił tyle metamfetaminy, jego zęby nie powinny wyglądać tak pięknie.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Twórca "Breaking Bad" o nowym projekcie

Kolejna produkcja Gilligana, utrzymana w konwencji science-fiction, powstaje dla serwisu Apple TV+.

– Nie nazwałbym tego ciężkim science-fiction. Raczej lekkim science-fiction. Ale u podstaw serialu leży element SF. Nie ma zbrodni, nie ma metamfetaminy. Będzie fajnie i inaczej – zapewnia.

– W pierwszym odcinku świat zmienia się dość drastycznie, a potem wygląda zupełnie inaczej. To współczesny świat - świat, w którym żyjemy - ale nagle się zmienia.

W roli głównej wystąpi Rhea Seehorn, znana z roli Kim z "Zadzwoń do Saula" (2015–2022).

– Rhea zagra zupełnie inną postać niż w "Saulu". Co dziwne, akcja toczy się ponownie w Albuquerque. Ale to zupełnie inny świat. Nie widzę punktów wspólnych. Rhea gra postać, która nie jest Kim Wexler.

Better Call Saul | Series Trailer [HD] | Netflix

Jak w wielu podobnych przypadkach w ostatnim czasie, strajk hollywoodzkich scenarzystów znacząco opóźnił prace, które jednak już niebawem zostaną wznowione.

– Kiedy wybuchł strajk, byliśmy bardzo blisko zamknięcia pierwszego sezonu. Musimy jeszcze skończyć przedostatni odcinek i napisać finał. Na pewno straciliśmy impet. Nawet nie pamiętam, w jakim miejscu byliśmy. Spędzę ten tydzień, czytając dotychczasowe odcinki i stare notatki, żeby przypomnieć sobie, gdzie byliśmy. Gdyby nie strajk, już byśmy kręcili.

"Breaking Bad": będzie powrót?

Vince Gilligan zdaje się wyznawać zasadę "nigdy nie mów nigdy", ale na razie nie myśli o powrocie do świata Heisenberga.

– Może w przyszłości objawi nam się jakiś pomysł na kontynuację. Chciałbym jednak zostawić ten temat w spokoju. To dzieło mojego życia. "Breaking Bad" i "Zadzwoń do Saula" będą wyryte na moim nagrobku i nie mógłbym być z nich bardziej dumny.

Nie chce powielić błędu kolegów po fachu, którzy w nieskończoność kontynuują produkcje, które odniosły sukces.

– Rozglądam się i widzę inne fikcyjne światy - nie będę nikogo wskazywał - i myślę sobie, "kurczę, naprawdę wycisnęli już ostatni grosz z tej serii". Nie chciałbym, żeby tak stało się z "Breaking Bad". Wolę popełnić błąd opuszczenia imprezy zbyt wcześnie, niż zostać za długo. Ale nigdy nie mówię "nigdy".

Jedyne, co wiemy na pewno, to że warto poczekać na nowy projekt Gilligana. Planowana premiera serialu nie jest jeszcze znana.

W najnowszym odcinku podcastu "Clickbait" sprawdzamy, jak bardzo Netflix zmasakrował "Znachora", radzimy, dlaczego niektórych seriali lepiej nie oglądać w Pendolino oraz żegnamy się z "Sex Education", bo chyba najwyższy już czas, nie? Możesz nas słuchać na Spotify, w Google Podcasts, Open FM oraz aplikacji Podcasty na iPhonach i iPadach.

Źródło artykułu:WP Teleshow
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (3)
Zobacz także