Kinga Rusin protestuje. Tym razem w Australii

Kinga Rusin znów zaprotestowała
Kinga Rusin znów zaprotestowała
Źródło zdjęć: © AKPA
oprac. KBS

27.10.2022 19:17, aktual.: 27.10.2022 21:27

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Mimo życia w ciągłej podróży Kinga Rusin znajduje czas na aktywizm. Tym razem zaprotestowała w sprawie koali trzymanych w okrutnych warunkach w australijskim prywatnym zoo.

Odkąd Kinga Rusin zakończyła współpracę z TVN, wraz z partnerem Markiem Kujawą wiedzie życie na walizkach. Razem podróżują po świecie, zatrzymując się w niektórych zakątkach na dłużej. Rusin regularnie publikuje zdjęcia z wojaży, pokazując albo rajskie widoki, albo romantyczne fotki z ukochanym. Ale podróże nie przeszkadzają jej w byciu aktywistką.

Rusin od dłuższego czasu angażuje się w kwestie dotyczące ekologii, praw człowieka i zwierząt. Kilka lat temu ruszyła z projektem "Zielone serca", którego założeniem było patrzenie na ręce tym, którzy decydują w sprawach związanych ze środowiskiem, a także nagłaśnianie proekologicznych akcji.

Oprócz tego celebrytka regularnie wyraża swoje poglądy na Instagramie. Całkiem niedawno zabrała głos w sprawie skażenia Odry. Ale nie tylko sprawy Polski spędzają jej sen z powiek. Okazuje się, że jej krytyka sięgnęła również Australii.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Kinga Rusin napisała list protestacyjny w sprawie warunków, w jakich przetrzymywane są koale w prywatnym zoo w Queensland.

"Trzy biedne 'misie' uwięzione są na maleńkich betonowych wybiegach, z jednym słupkiem do wspinania po środku i gałęziami eukaliptusa, zatkniętymi w plastikową rurę, obok. Wszystko po to, żeby turyści, za kasę, mogli tam przyjść i te biedne, zestresowane stworzenia głaskać oraz robić sobie z nimi selfie!", napisała wzburzona Rusin.

Dalej napisała, dlaczego postanowiła zaprotestować: "Dwa lata temu mnóstwo Polaków (w tym ja) wirtualnie adoptowało koale, żeby pomóc je ratować. Dlatego czuję się uprawniona do takich protestów".

Dodała też, że w Australii jest wiele parków narodowych, w których dzikie koale mają zapewnioną ochronę. "Nie jest łatwo je dostrzec, bo świetnie się kamuflują. Szczęście uśmiechnęło się do nas po półtorej godziny wyczerpującego marszu pod górę i w upale. Zastygliśmy w kompletnej ciszy, przez ponad godzinę obserwując koalą mamę ze swoim maluszkiem! O takim doświadczeniu marzyłam i takie mi starczy".

W najnowszym odcinku podcastu "Clickbait" zachwycamy się "Wielką wodą" (jak oni to zrobili?!), znęcamy się nad rozczarowującymi "Pierścieniami Władzy" oraz wspominamy najlepsze i najstraszniejsze horrory w historii. Możesz nas słuchać na Spotify, w Google Podcasts, Open FM oraz aplikacji Podcasty na iPhonach i iPadach.

Źródło artykułu:WP Teleshow
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (25)
Zobacz także