"Klan": Marcin Kwaśny przyznał się do problemów z alkoholem

Jak ognia unika skandali i lansowania się na czerwonym dywanie. Niektórzy z pewnością mogą zatem pomyśleć, że jego życie to sielanka. Jak się właśnie okazało, nie do końca. Marcin Kwaśny skrywał bowiem tajemnicę, z którą dopiero dziś postanowił podzielić się z fanami.

1 z 5Do tej pory wiedziało o tym niewielu

Obraz
© AKPA

2 z 5Nie mógł poradzić sobie z problemami

Obraz
© AKPA

W ostatnim wywiadzie dla "Dobrego Tygodnia" Marcin Kwaśny przyznał, że z powodu traumatycznych przeżyć i problemów osobistych często zaglądał do kieliszka. Wierzył, że alkohol pomoże mu pozbyć się kłopotów i wyjść znowu na prostą.

Nim się zorientował, wpadł w szpony niebezpiecznego nałogu. Stracił kontrolę nad swoim uporządkowanym dotychczas życiem.

3 z 5Stracił panowanie nad swoim życiem

Obraz
© AKPA

Aktor poczuł, że zaczyna tracić grunt pod nogami, a życie wymyka mu się spod kontroli.

- W pewnym momencie przestała mi się palić kontrolna lampka. Zaczynałem pić i nie wiedziałem, kiedy przestać. Moje zachowanie pozostawiało wiele do życzenia - przyznał aktor.

4 z 5Nawrócił się dzięki wsparciu żony

Obraz
© AKPA

Gwiazdor "Klanu" długo nie wierzył w instytucję małżeństwa, ponieważ bardzo przeżył rozwód rodziców. Porzucił wiarę i zaczął topić smutki w alkoholu. Z niszczącego nałogu pomogła mu wyjść ukochana Diana i... duchowa przemiana.

- Żona wzięła mnie wtedy za kołnierz i powiedziała: "dosyć". Poszedłem na terapię. Diana wytrzymała ze mną, kiedy byłem zagubiony. Jestem jej za to ogromnie wdzięczny. Sakrament małżeństwa działa, ślub kościelny, wzięty z powodu tradycji, był nam bardzo potrzebny. Teraz to widzę - powiedział Kwaśny na łamach "Dobrego Tygodnia".

5 z 5Dziś znów czuje się szczęśliwym człowiekiem

Obraz
© AKPA

Terapia, wsparcie najbliższych i nawrócenie (po osiemnastu latach) pomogło aktorowi stawić czoła problemom i w rezultacie wygrać z uzależnieniem od alkoholu. Od dwóch lat Kwaśny nie pije.

- Kiedy słuchałem świadectw nawróconych ludzi, czułem, jakby ktoś przykładał mi do serca pochodnię. To było jak porażenie. Ta pogoda ducha, którą mam, to jest wynik tego, że dostałem od Boga słoneczny zastrzyk prosto w serce. I już się nie martwię - podsumował aktor w tym samym wywiadzie.

Wybrane dla Ciebie