"Herkules": Kevin Sorbo oszukany?!
Chociaż rola w produkcji wiele kosztowała aktora, nigdy nie żałował, że wziął w niej udział. Teraz jednak nie szczędzi słów rozgoryczenia. Gwiazdor przestał nad sobą panować. Co go doprowadziło do takiego stanu?
Rozgoryczony aktor nie szczędzi przykrych słów pod adresem producentów
Nie tego się spodziewał
Okazuje się, że chociaż to Sorbo utożsamiany jest z serialowym herosem, to nie jemu przypadła w udziale rola w filmowej ekranizacji przygód Herkulesa.
Właśnie realizowane są zdjęcia nie do jednej, a dwóch produkcji o mitycznym bohaterze. W żadnej z nich nie zobaczymy jednak ulubieńca widzów. Zamiast niego wystąpią The Rock oraz Kellan Lutz.
Dla rozgoryczonej gwiazdy jest to podwójny cios.
Interweniował, ale bezskutecznie
Sorbo próbował skontaktować się z producentami, by zaproponować swoją kandydaturę do głównej roli. Nikt nie chciał go jednak słychać.
- To dziwne. Mój serial był przecież oglądany przez miliony widzów na całym świecie. Sprzedaliśmy tyle samo kopii produkcji. Zadzwoniliśmy do twórców filmu w tej sprawie, ale nie chcieli z nami rozmawiać.
Źle go potraktowano?
- Ok, rozumiem. Jestem za stary. Ale nie powinno się mnie od tak wykluczać z projektu, z którym od zawsze byłem związany - nie kryje rozczarowania gwiazdor.
Trudno się dziwić słowom aktora. Propozycja zagrania głównej roli w kinowym hicie mogłaby zupełnie zmienić jego karierę...
Co się z nimi stało?
Od lat aktor bezskutecznie próbuje powrócić na ekrany w pierwszoplanowej kreacji. Po zakończeniu pracy na planie "Herkulesa", wystąpił m.in. w kilku epizodach serii "Dharma i Greg" oraz kilkunastu odcinkach serialu "Życie na fali".
Wielu fanów zapomniało już o bohaterze sprzed lat, który teraz desperacko próbuje odzyskać dawną sławę.