Henryk Gołębiewski wyszedł na prostą?
Przez lata zmagał się z wyniszczającym nałogiem. W końcu powrócił do gry przed kamerami. Odnalazł też szczęście w życiu prywatnym. Założył rodzinę i doczekał się narodzin córki. Co dzieje się z Henrykiem Gołębiewskim? Gdy w końcu wyszedł na prostą, otrzymał od losu kolejny cios!
Walczy o godne życie dla siebie i najbliższych
Kręte ścieżki kariery
W młodości występy przed kamerami były dla niego przede wszystkim dobrą zabawą, a dopiero potem pracą. Gdy cieszył się ogromną popularnością, jego kariera raptownie się załamała.
Gołębiewski zniknął z ekranów, skończył szkołę zawodową i dostał powołanie do wojska. Z czasem rozpoczął pracę w brygadach remontowo-budowlanych, m.in. w Moskwie i NRD.
Po serii sukcesów grał przez blisko dwie dekady. Powrócił dopiero pod koniec lat 90. Widownia przyjęła go jednak oschle. Bez skutku próbował odzyskać dawną sławę i popularność.
Nie zmienił tego nawet sukces filmu "Edi", w którym wcielił się w jedną z głównych ról. Entuzjazm publiczności, z powodu pojawienia się byłej dziecięcej gwiazdy w nowym wcieleniu, szybko opadł.
Najgorsze ma już za sobą?
Kilkanaście lat temu aktor borykał się z poważnymi problemami z alkoholem. Teraz twierdzi jednak, że udało się mu pokonać demony przeszłości.
- Nie piję! Byłbym ostatnim głupcem, gdybym pił. Mam rodzinę, małą córeczkę... - zapewniał w rozmowie z "Super Expressem".
Całe życie pod górę
Przez większość życia był samotnikiem. Swoją drugą połówkę spotkał dopiero, gdy był już dojrzałym mężczyzną. Na początku 2007 roku wziął cichy ślub z Marzenną Matusik. Niedługo później na świat przyszła ich córka - Róża.
Jego upragnione dziecko narodziło się wówczas, gdy sam zmagał się z rakiem. Był już po operacji wycięcia guza nosa, kiedy okazało się, że zostanie ojcem. Filmowy Edi walczył z chorobą ze wszystkich sił. Wiedział, że musi wygrać dla córki. I tak się stało.
Szybko okazało się jednak, że to nie koniec, a dopiero początek jego kłopotów.
Został z niczym
Podbudowany zwycięską walką z chorobą aktor został bezrobotny.
– Ostatni raz zagrałem kilka lat temu. U nas to chyba już tak jest, że na kogoś jest moda, a jak mija, to się o nim zapomina. I o mnie zapomnieli. Teraz nawet już nie ma dla mnie propozycji – żalił się w "Fakcie".
Pan Henryk był swoją sytuacją bardzo przygnębiony. Narzekał nie tylko na brak ofert pracy, ale przede wszystkim pieniędzy.
Ciąży na nim duża odpowiedzialność
Gołębiewski nie był w stanie nigdzie zahaczyć się na dłużej. Do dziś od czasu do czasu występuje jedynie gościnnie w serialach, a w filmach udaje mu się pojawić wyłącznie na trzecim planie.
By utrzymać żonę i córkę chwyta się wszystkiego, szukając sposobu na zarobienie paru groszy. Pracował m.in. w ekipie remontowej, był również parkingowym.
Bardzo ciężko jest mu jednak związać koniec z końcem...
Nie poddaje się
Jak możemy dowiedzieć się z kolorowej prasy, Gołębiewskiemu i jego najbliższym brakuje środków do życia.
Problemy finansowe zaczęły się wraz z zakończeniem zdjęć do serialu "Plebania" w 2011 roku. Rola Kazika Machejko była dla niego stałym źródłem utrzymania. Niestety, po wstrzymaniu realizacji telenoweli, został z niczym.
- Chodzi, pyta, daje ogłoszenia. Jest zdecydowany na podjęcie każdego zajęcia, niekoniecznie związanego z aktorstwem - wyjawił niedawno jego znajomy w rozmowie z tygodnikiem "Na Żywo".
Znalazł się w punkcie bez wyjścia
Okazuje się, że bezrobotna jest również partnerka Gołębiewskiego. Ta deklarowała wręcz, że choć z wykształcenia jest pedagogiem, "nie pogardzi nawet pracą sprzątaczki".
Widząc, że jego rodzina ledwo wiąże koniec z końcem, aktor gotowy był zrobić wszystko, byle zapewnić najbliższym godne życie. Wiedział, że jeżeli szybko czegoś nie znajdzie, będzie bardzo źle.
– Nie będę przecież jak filmowy Edi chodził po ulicy i zbierał puszki - przytacza jego słowa tygodnik "Świat&Ludzie".
Jest jeszcze nadzieja?
Na szczęście Gołębiewski znalazł w końcu pracę. Jak czytamy w kolorowej prasie, został zatrudniony na budowie przy instalacji klimatyzacji. Żona jest z niego dumna. Cieszy się, że walczy o przyszłość rodziny.
- Do tego świetnie gotuje i zajmuje się przydomowym ogródkiem, dbając o rododendrony, azalie, peonie i bukszpany – chwali go.
Nad serialową gwiazdą wciąż wiszą jednak czarne chmury. Oby powrót aktora do dawnego fachu nie okazał się znów jedynie dorywczym zajęciem...