Trwa ładowanie...

Chajzer: Kobiety nie dawały mi spokoju

Share
Chajzer: Kobiety nie dawały mi spokoju
Źródło: Kapif.pl
d4gpyj4

[

]( http://www.fakt.pl )

d4gpyj4

Karierę zaczynał w Polskim Radiu, w którym udało mu się nadać kultowy status programowi "Lato z radiem". Jednak prawdziwą i niesamowitą wręcz popularność Zygmunt Chajzer (56 l.) zyskał dzięki telewizji.

Zygmunt Chajzer prowadził w telewizji programy informacyjne, ale przede wszystkim znamy go z teleturniejów - "Idź na całość" i nadawanego od niedawna kontrowersyjnego "Momentu prawdy". Jakim jest dziadkiem, ojcem i mężem? Jak znosi popularność i co chciały mu zrobić fanki? O tym wszystkim opowiada dziś w wywiadzie dla Faktu.

Zgadza się pan z opinią, że Zygmunt Chajzer jest niezatapialny?

- Oczywiście, że jestem zatapialny. Każdy ma lepsze, gorsze programy, a także lepsze, i gorsze momenty. Jednak jak na razie o tym nie myślę.

Czy były w pana życiu momenty zwątpienia, załamania, wtedy, gdy nie miał pan pracy?

- Były. To są trudne momenty, kiedy kończy się jakiś program i nie bardzo wiadomo, co będzie dalej. Kilka takich sytuacji zdarzyło się w mojej karierze. Jednak trzeba przedstawiać swoje projekty i o nie walczyć.

Karierę zaczynał pan w radiu. Skąd pomysł na pracę w telewizji?

- W radiu znalazłem się bardzo dawno temu, w 1980 roku, to prawie ćwierć wieku. Początkowo była to relacja sportowa, potem "Cztery pory roku", a przede wszystkim "Lato z radiem". Tam gdzieś głęboko czuję się radiowcem, bo spędziłem w radiu ponad 20 lat. Natomiast telewizja wzięła się trochę z przypadku. Jeden z kolegów dziennikarzy, który pracował w "Czterech porach roku" zaproponował, żebym poprowadził taki sobotnio-niedzielny program. No i tak się znalazłem na antenie. Od razu zostałem wrzucony na głęboką wodę. Pokazano mi tylko, gdzie jest kamera, gdzie jest światełko, które musi się świecić i... powiedziano, że mam mówić.

d4gpyj4

Polecamy w wydaniu internetowym fakt.pl:

Oceana boi się o swoją ciążę

d4gpyj4
d4gpyj4
d4gpyj4
d4gpyj4
d4gpyj4