"M jak miłość": Koroniewska nienawidziła swojej roli
W jednym z ostatnich wydań "Pytania na śniadanie" aktorka w ostrych słowach rozwiała wszelkie wątpliwości. Dementując plotki, w samych negatywach opowiadała o granej przez siebie bohaterce. Dlaczego tak bardzo pragnie odciąć się od postaci, w którą wcielała się przez trzynaście lat? Czy to oznacza, że już nigdy nie zobaczymy jej w serialowej Grabinie?
Jakie ma powody?
Nieoczekiwana zmiana
Jeszcze kilka miesięcy temu to Barbara Kurdej-Szatan miała zastąpić Joannę Koroniewską. Na castingu do tej roli pokonała wiele znanych gwiazd. Nieoczekiwanie w ostatniej chwili scenarzyści i producenci zmienili zdanie. Kurdej-Szatan otrzymała nową rolę. Pod koniec sezonu pojawiła się jako tajemnicza Joasia, opiekunka małego Wojtusia.
Zostawiła sobie otwartą furtkę
Gdy ta informacja dotarła do fanów serialu, od razu pojawiły się spekulacje o rychłym powrocie Joanny Koroniewskiej na plan. Świadczył o tym również fakt, że wątek Chodakowskiej nie zakończył się tragiczną śmiercią bohaterki, jak wcześniej przewidywano. Tym samym aktorka zostawiła sobie otwartą furtkę, gdyby zdecydowała się na powrót do "M jak miłość".
Nie ma kontaktu z produkcją
Gdy spekulacje zaczęły przybierać na sile, Koroniewska postanowiła w końcu zabrać głos w sprawie swojej dalszej kariery na antenie Dwójki.
- Ciągle pisane są jakieś bzdury na mój temat, a potem to wszystko jest przeinaczane. Dlatego znowu powrót do "M jak miłość". Ja już nie wiem, który to raz. Nie wiem, kto to wymyśla, na pewno nie ja. Z producentami "M jak miłość" nie mam od dłuższego czasu kontaktu – powiedziała w "Pytaniu na śniadanie".
Dlaczego nie Kurdej-Szatan?
Joanna Koroniewska nie kryła zdziwienia, gdy dowiedziała się, że jej następczynią nie zostanie jednak blondynka z reklam jednej z sieci komórkowych.
- Od samego początku mówiłam, że to doskonały pomysł wprowadzić kogoś innego. Barbara Kurdej-Szatan niby pojawiła się za mnie, a jednak nie za mnie. Tak naprawdę nie mnie oceniać, dlaczego tak było. Wiem jedno: postać Małgosi gdzieś na tyle się wryła w ludzi, że chcieliby żeby wróciła - przyznała.
Męczyła się na planie
Choć rola Małgosi przyniosła Koroniewskiej ogromną popularność, dziś uważa ją za przekleństwo. Szczerze oznajmiła, że granie nudnej Chodakowskiej ogromnie ją męczyło.
- Bardzo lubię serial "M jak miłość", bardzo lubię jego twórców, ale nie za bardzo lubię Małgosię. I tak było od początku do końca. Jesteśmy diametralnie różne. Jej "meduzowatość", brak temperamentu mnie po prostu rozwala - stwierdziła bez ogródek.
Nie mogła zrozumieć serialowej bohaterki
Pod koniec rozmowy gwiazda nie zostawiła na swojej postaci suchej nitki. Drażniło ją w niej dosłownie wszystko.
- Naprawdę w swoim życiu miałam dosyć dużo wzlotów i upadków. Jestem z rozbitej rodziny, wychowywałam się z mamą, w którymś momencie zostałam kompletnie sama. A ta zimna ryba ma całą rodzinkę i dalej wszystko rozwala. I błagam, widzowie, nie wierzcie w kolejne ploty! Lepiej zadzwonić lub napisać na Facebooku do Koroniewskiej! - oburzyła się.
Żałujecie, że zrezygnowała z pracy w serialu?