O mały włos, a nie dostaliby ról
Na casting do Warszawy pojechali w towarzystwie starszej siostry, Agaty. Nie wiedzieli, czego się spodziewać wchodząc do sali przesłuchań. Obaj bardzo się stresowali, ponieważ nigdy wcześniej nie mieli do czynienia z profesjonalną kamerą, oświetleniem i rekwizytami.
Niewiele brakowało, a wyszliby z kwitkiem. Marcin tak bardzo bał się castingu, że chciał się wycofać. Jednak patrząc na rozżaloną minę brata postanowił przełamać strach.
Mieli odegrać tylko jedną scenkę. I to ona miała zdecydować, czy zostaną przyjęci.
Bracia od początku spodobali się reżyserowi. Bez wahania zaproponował im role braci Zduńskich w „M jak miłość”.